Saturday, January 31, 2009

Plany i realia czyli uczucia ambiwalentne

Plany to jest takie coś, gdy nieświadom tego co się wydarzy, roisz marzenia o realizacji pewnych przedsięwzięć. Realia, to jest takie coś, gdy patrzysz bezsilnie jak twoje plany idą się pierdolić, bo nie przewidziałeś rozwoju wypadków w najbardziej niesamowitym kierunku jakiego przynajmniej na trzeżwo byś nie wymyślił. Dziś moje plany i realia to były dwie rzeczy tak odległe jak przeciwległe kwazary naszej galaktyki. Miałem posprzątać dom, pomontować gniazdka, wziąć się za budowę własnej obudowy do PC, wynieść na strych pudełka po roznych rzeczach, uruchomić gniazdko w garażu, popalić masę starych pudełek i kartonów po różnych zakupionych do domu szpargałach a jedyne co mi się udało z planowanych rzeczy to zamontować gniazda u Żony w pokoju i ... na tym koniec. Wszystko inne co zrobiłem tego dnia zupełnie nie było przewidziane. Tego co byl największego do zrobienia, czyli posprzątania całego domu, oczywiście nie zrobiłem. Zrobiłem za to masę innych, równie potrzebnych, choć może nie tak widocznych rzeczy. I teraz mam właśnie uczucia ambiwalentne, bo jednocześnie jestem zadowolony, że jednak pchnąłem sporo do przodu, i nie jestem, bo nie wykonałem tego, co sobie założyłem.

Friday, January 30, 2009

BSOD


Windowsy mnie zachwycają. Pozbawiony obaw wszedłem sobie spokojnie na stronę główną Wirtualnej Polski i ... nie zdążyłem nawet się zdziwić, bo od razu wyskoczył BSOD.

Torebka roku


W kategorii torebka roku mój zdecydowany faworyt. Swoją drogą czy ktoś jeszcze pamięta "Kasprzaka" ? :) I co to w ogóle jest "Ghetto Blaster" ?

Podkładka pod myszkę z cyckami

Jak wyglądają podkładki pod myszkę, każdy chyba wie. Jak wyglądają takie z podpórką pod nadgarstek, chyba też wszyscy wiedzą a jeśli nie to zdjęcie jest poniżej.

I wydawałoby się, że niewiele nowego można wymyślić. A jednak. Wymyślono cycatą podkładkę pod myszkę z podpórką pod nadgarstek :) Wiadomo, że nie ma to jak dobry silicon :) Szacun dla ziomów z działu designerskiego.

Recepty

Od nowego roku do użycia weszły nowe recepty (na zdjęciu po prawej) - od starych (na zdjęciu po lewej) różnią się tylko tym, że w lewym dolnym rogu nie ma jednej rubryki z nazwą "Data", tylko są dwie rubryki - "Data wystawienia" oraz "Data realizacji od dnia". Generalnie coby na tych starych receptach nie było, to apteki nie chcą ich przyjmować, bo im potem NFZ nie chce oddawać kasy za leki i albo kupujesz lek jako pełnopłatny albo nie dostaniesz go wcale. To nic, że lekarze, szpitale i przychodnie mają w pizdu starych recept i na dobrą sprawę wystarczyłoby wydać rozporządzenie, że wpisuje się obie daty w lewym dolnym rogu i następne pół roku "stare" recepty mogłyby funkcjonować do wyczerpania zapasów. Ale nie ! U nas wszystko musi stać ja baczność od razu, od pierwszego dnia, nie ma żadnych wakacji ustawowych, że przepis wchodzi z opóźnieniem żeby zużyć zapasy i takie mamy tanie państwo, że wszyscy mają w dupie, że dzięki temu marnują się tony papieru a tysiące lekarzy, szpitali i przychodni wyrzuca pieniądze w błoto.

Młynek do pieprzu Peugeot


Wiedzieliście, że Peugeot robi cokolwiek innego oprócz samochodów i skuterów ? Ja pojęcia nie miałem. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy w sklepie z talerzami i sztućcami natknąłem się na ten oto młynek do pieprzu firmy Peugeot. Myślę, że w tej kategorii już nic poniżej prezerwatyw firmy Audi czy zastawy stołowej firmy VW (Volkswagen) mnie nie zdziwi.

Wlepka (vlepka) roku

Bezsprzecznie pierwsze miejsce w kategorii wlepka (vlepka) roku

Dmuchanie balonów


Chyba nie doceniłem ludzkiego lenistwa. Zawsze dmuchałem balony własnoręcznie (własnoustnie ???) używając własnych płuc. Uwiecznione na powyższym zdjęciu urządzenie okazuje się być niczym innym jak maszyną do dmuchania balonów. W życiu bym nie wpadł na to, że można zrobić taką maszynę. Przecież dmuchanie balona to sama frajda. Jak tak dalej pójdzie to wkrótce wymyślimy maszyny, które zupełnie pozbawią nas i frajdy i sensu życia i będą za nas i oddychać i kłócić i nawet będą za nas oglądać i komentować kolejny odcinek "Na dobre ina złe"

Thursday, January 29, 2009

SSD dla ubogich

Dość dawno temu, zanim jeszcze pojawiły się na rynku dyski SSD, będąc na giełdzie komputerowej przy Stodole widziałem takie cudeńko, które miało złącze od dysku twardego, trochę elektroniki i wkładało się w to kartę pamięci od aparatu, a całość zachowywała się jak dysk twardy i można było tego używać tam, gdzie są duże drgania, wilgotność itp itd. Jakiś czas później pojawiły się takie same cudeńka, które robiły to samo, ale miały dwa gniazda na dwie karty pamięci, więc można było tanim kosztem zwiększyć pojemność takiego "dysku". Dziś mamy zalew dysków SSD i postawiłbym duże piwo na to, że ten pomysł jest dawno martwy, aż nagle jak z pod ziemi pojawiło się coś takiego, czyli taki sam wynalazek jak kiedyś, tylko na 6 kart pamięci, na dodatek pracujących w RAID-0. Cała rzecz nazywa się PhotoFast DYI SATA SSD i co prawda kosztuje tylko około 90$, ale jakoś nie wyobrażam sobie by rozwiązanie to miało zwojować rynek.

Peron

Wednesday, January 28, 2009

Wybieranie dysku

Szukając informacji o dyskach twardych przypadkiem napatoczyłem się na fajne zestawienie średniej wydajności transferu dysków i pewnie możnaby na tym zakończyć poszukiwania nowego dysku, gdyby w łapy nie wpadło mi porównanie Caviara z serii SE16 z kilkoma innymi konkurentami, w teście dość (moim zdaniem) dobrze oddającym codzienne zastosowania. Porównanie to jest częścią testu Caviara 640 GB. W ogóle jest to bardzo interesujący dysk. Jeśli kogoś zainteresuje ten test, to uważam, że warto by też zajrzał do testu wykorzystania NCQ oraz recenzji 1TB dysku WD z serii Caviar Black. Wbrew pozorom jest bardzo ciekawa lektura. Warto też zapoznać się z artykułem o wiele mówiącym tytule: Bying the perfect hard drive

Małżeński dialog

[nadesłała Andzia]

Po 44 latach małżeństwa przyjrzałem się mojej żonie:
- Kochanie, 44 lata temu mieliśmy tanie mieszkanie, tani samochód, spaliśmy na sofie i oglądaliśmy TV w 10-calowym, czarno-białym telewizorze, ale za to, co noc spałem z cudowną 25-letnią dziewczyną. Teraz mam dom za 500000 dolarów, samochód za 45000dolarów, duże łóżko i telewizor plazmowy, ale sypiam z 65-letnią kobietą. Wydaje mi się więc, że nie wywiązujesz się z naszej umowy...
Na to moja żona, która nigdy nie traci zimnej krwi:
- Kochanie! Znajdź sobie cudowną 25-letnią dziewczynę, a ja sprawię, że znowu będziesz mieszkał w tanim mieszkaniu, jeździł tanim samochodem, spał na sofie i oglądał TV w 10-calowym, czarno-białym telewizorze!

Pierwszy dysk 2 TB

Jakiś czas temu WD wydał zaskakujące oświadczenie dla prasy zapowiadając rychłe ukazanie się na rynku dysku 2TB. Pokazał się w sieci pierwszy test tego cudeńka i nie powiem ... wygląda ciekawie. Ciekaw jestem tylko jaka będzie jego cena w Europie ?

Jakim cudem ?!

Wybraliśmy się z Żoną do sklepu IKEA na niewielkie zakupy. Głód nas jednak zmorzył, więc pierwsze kroki skierowaliśmy do restauracji znajdującej się na terenie sklepu. Ja wziąłem lazanię z mięsem, Żonka wzięła jakiś kawał padliny i FRYTKI. Już z daleka te frytki były jakieś ciemne z koloru, generalnie wyglądały, jakby pamiętały rok 1939. Ale nic to. Zapłaciłem przy kasie, usiedliśmy do stolika, i zaczęliśmy jeść. Jem i czuję smród starego oleju. Nie no - myślę sobie - niemożliwe. Nie wytrzymuję, sięgam do talerza Żony, biorę jedną frytkę i próbuję. O wszyscy święci ! Jaki smak w gębie ! Chyba od miesiąca tłuką te frytki na tym samym tłuszczu. Ohydztwo. Pytam się: jak Ty to możesz jeść ?! Żona patrzy na mnie zdziwiona, frytaski jej smakują i stwierdza, że nic nie czuje, i zupełnie nie rozumie, czego w ogóle od tych frytek chcę. Oooooo święci pańscy ! Jakim cudem ?!
Mówi się, że pies ma średnio 8 razy czulszy węch od człowieka, (przy czym skala jest chyba wykładnicza, jeśli dobrze pamiętam), zaś średnio kobieta ma 4 razy czulszy węch od człowieka. I to się sprawdza. Moja Żona bez problemu potrafi z jakichś 5-6 metrów (bo tyle dzieli łazienkę czy salon od wejścia) kazać mi zmienić sweter bo ten który mam na sobie już śmierdzi. Potrafi też zidentyfikować jakieś przyprawy po zapachu potrawy, przy czym ja na przykład umiem powiedzieć, że właśnie piecze się boczek. To ja się pytam jakim cudem nie poczuła frytek smażonych na starym tłuszczu ?! Nie rozumiem, i pewnie nie będzie mi to dane. W moim umyśle kiełkuje powoli teoria jakiegoś wybiórczego upośledzenia węchu dotyczącego tego jednego zapachu, ale niczym podeprzeć tej teorii nie umiem. Jednym słowem, kobiet nie trzeba rozumieć, wystarczy je kochać. I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejsze wpisy :)

Tuesday, January 27, 2009

Odświeżająca maseczka do twarzy

[nadesłała Ania]

Bierzemy trochę kiszonej kapusty.
Układamy ją na talerzu.
Dodajemy odrobinę posiekanej w kostkę cebuli i ćwierć startego jabłka.
Polewamy delikatnie olejem rzepakowym.
Tak przygotowaną kapustą zagryzamy dwie setki wódki.
Twarz błogo się uśmiecha i odświeża.

Można nie płacić składek

Wychodzi na to, że organy ustawodawcze przypadkowo dały coś od siebie pod choinkę pracodawcom, albowiem weszła w życie ustawa zmieniająca kodeks pracy (ustawa jest z 6 XII 2008, ukazała się w Dzienniku Ustaw nr 237) w której na skutek błędu/niedopatrzenia/braku wyobraźni prawników, znalazł się tak sformułowany (a właściwie niedoprecyzowany) przepis o zwolnieniu z płacenia składek osób wracających z wychowawczego, że jak się dobrze zakręcić (będąc pracodawcą), to powinno się udać nie płacić za pracowników składek na FP i FGŚP nawet przez okres sześciu lat zamiast ustawowych trzech. Na początku roku jeszcze były wątpliwości czy faktycznie tak należy rozumieć ten przepis, ale ostatnio napisała o tym nawet Gazeta Prawna więc wychodzi, że faktycznie tak jest i nic, tylko korzystać. W imieniu pracodawców serdecznie dziękujemy :)

Tak przy okazji skoro o prawie mowa, od nowego roku wydłużyły się między innymi urlopy macierzyńskie (1 dziecko - 20 tygodni, 2 dzieci - 31 tygodni, 3 dzieci - 33 tygodnie, 4 dzieci - 35 tygodni i 5 i więcej - 37 tygodni), oraz zmienił się sposób opodatkowywania drobnych umów zleceń i o dzieło - przy czym ustawodawca jako drobne rozumie umowy do 200 PLN miesięcznie (ustawa jest z 6 XI 2008, Dziennik Ustaw nr 209). Polecam uważną lekturę bo można się naciąć a zmiany są niby niewielkie ale podstępne :) !

Voulez - vous ?

- Voulez-vous coucher avec moi ?
- Njet, spasiba, ja uże kuszała !



[tekst zaserwowano przy śniadaniu, prawie się poplułem ;) ]

Monday, January 26, 2009

Każda edukacja to indoktrynacja

Siedzimy na obiedzie w 5 osób, pałaszujemy żarcie i gadamy i wiadomo, sami informatycy, więc rozmowa nie może dotyczyć normalnego tematu. Dyskutujemy o działaniach ugrupowania Hamas, które oprócz tego, że ma komórki terrorystyczne, to również szerzy edukację i pomaga mieszkancom niektórych regionów organizując dostawy humanitarne itp itd. W pewnym momencie, stwierdzam, że sorry, ale z mojego punktu widzenia, nie oceniam ich tak skrajnie na minus, bo skoro goście potrafią dostarczać żywność dla biednych rejonów i organizować szkoły i uczyć wieśniaków czytać i pisać to jest jednak jakiś plus. Kolega stwierdza, że co z tego, skoro uczą ich czytać i pisać na podstawie Koranu z własną interpretacją. Taka edukacja to jest tak naprawdę indoktrynacja a potem goście z pieśnią na ustach biegną się wysadzać. Zarzucam, że to mniej więcej tak, jakby nie wiem, pierwszy przykład z brzegu - PIS orócz bycia ugrupowaniem politycznym miał swoją komórkę terrorystyczną, i może ciężko sobie wyobrazić PIS-owców w kamizelkach z dynamitem wysadzających się w samobójczych atakach na siedziby SLD, ale tak to mniej więcej wygląda. Poza tym, jeśli dobrze kojarzę zajęcia z języka polskiego to uczono mnie, że dawnej Polsce powszechne były szkoły przyklasztorne i znająć życie zarówno łaciny jak i języka polskiego uczono tam nie na niczym innym jak na Biblii i tekstach o świętych. Czyli jednak jakiś rodzaj indoktrynacji. I tym zgodnym wnioskiem zakończyliśmy nasz obiad i wróciliśmy do pracy.

Jakby się dobrze zastanowić, to dziś w szkole nie jest inaczej. Uczymy się, że ziemia jest okrągła, wszechświat nas otacza, ale cholera wie, czy nie jest to nasza wersja prawdy, czy tak naprawdę nasz wszechświat nie jest na przykład tylko fragmentem jakiegoś akwarium z rybkami w pokoju jakiegoś ufoka kosmity. Kwazary, są tylko rogami akwarium, i cholera go wie, być może coś tam jest poza nimi, zwłaszcza jeśli szyba w szybę stoi DRUGIE takie akwarium z innym wszechświatem.

Żona pyta męża

[nadesłała Andzia]

Żona pyta męża:
- Jesz tą zupę ? Bo jak nie, to ją doprawię, dodam śmietany i dam psu

Sunday, January 25, 2009

Czym przewieźć źrebaka ?

Wot mołodcy .... jako doniosła GW goście kupili młodego żrebaka i przewieźli go Fiatem Uno z Warszawy do Olsztyna. Tam niestety mieli awarię i musieli się zatrzymać, tam też dorwał ich patrol policji, i wlepił mandat za wożenie konia autem osobowym :)
Ech rzeczywistość potrafi zaskoczyć

Saturday, January 24, 2009

Oda do dupy

[nadesłane przez Ciocię Danusię/autor nieznany]

Dupa ludzkości raju pozbawila
Dupa, a nie jablko, Adama skusila
Dupa nieraz królów dawnych mianowala
Dupa też ich detronizowala

Dupa bogaci, dupa rujnuje
Dupa losami świata kieruje
Dupa pomaga, dupa przeszkadza
Dupa miłuje i dupa zdradza

Dupa żebraków i królów raduje
Dupa w pałacu i w chacie króluje
Dupa smakuje młodym i starym
Dupa tchnie żądzą i upaja czarem

Dupa pachnie, dupa śmierdzi
Dupa tak wspaniale pierdzi
Dupa wielkie kupy sra
Dupa na klarnecie gra

Dupa motorem zawsze i wszedzie
Dupa jest haslem i zawsze będzie
Dupa cię krzepi i dupa rodzi
Dupa nikomu nigdy nie zaszkodzi

Dupa dziewczęta wyciąga z nędzy
Dupa największą kopalnią pieniędzy
Dupa chłopaków jak w banku gromadzi
Dupa frajerów do ołtarza prowadzi

Stąd wynika morał jasny grzmiący jak potężny chór:

Czlowiek sie rodzi i z dupy wychodzi
Czlowiek sie żeni na dupę wchodzi
Czlowiek umiera na dupie leży
Wszystko na świecie od dupy zależy!

O dupo coś porodziła Cezara i Piasta
Cześć, tobie, dupo, i basta!

Friday, January 23, 2009

Brama

Fotograf z powołania zdjęcia robi bez aparatu. Nie ważne czy amator czy profesjonalista, bo tu nie ma różnicy. Są tylko fotografowie którzy "widzą" i fotografowie którzy "klepią". Na czym więc polega różnica ? Właśnie na tym, że prawdziwemu do robienia zdjęć nie potrzeba aparatu. On patrzy i "widzi". Zdjęcie tak naprawdę najpierw powstaje w głowie fotografa, który albo wymyśla co chce pokazać, albo gdy widząc coś, ma pomysł jak to ująć, jak to pokazać, generalnie w obu przypadkach wie, co chce tym osiągnąć .... a gdy oczyma wyobraźni widzi już co ma być na zdjęciu, przenosi to tylko na kliszę (lub kartę)

Problem jest tylko wtedy, kiedy fotograf sobie coś umyśli, ma jakąś wizję, robi i jakoś mu nie wychodzi. Nie ważne czy nie ma w tym dniu ręki do zdjęć, czy technicznie mu coś nie idzie, po prostu zdjęcia wychodzą mu "nie takie", w sensie nie takie jak chciał, brakuje na nich oczekiwanego klimatu itp. Przykład takiej sytuacji powyżej, wymarzyła mi się fajna brama do zdjęć, trafiłem na taką, stara klimatyczna brama tuż obok Placu Konstytucji w Warszawie, kilka razy próbowałem jakoś ją ustrzelić, chwycić ten klimat, to światło i .... dupa. Najlepsze co mi się udało, widać powyżej .. Chyba muszę tam wrócić i poćwiczyć :)

Wisła w porannym słońcu

Ściągam ...

Puściłem sobie wczoraj ściąganie małego Ubuntu ... jakieś 1.7 GB, wstaję rano zadowolony, chcę zarzucać płytkę a tam ... nadal się ściąga ... :| Ech ....

Thursday, January 22, 2009

Gmina Celestynów na Open Source

Okazuje się, że nie tylko francuski parlament, czy żandarmeria przechodzą na używanie Linuxa) konkretnie Ubuntu) czy Open Office'a, ale i trend ten dociera i pod nasze strzechy. Jak doniósł serwis OS News maleńka gmina Celestynów w województwie mazowieckim wdrożyła we własnym urzędzie gminy Open Office'a na 30 komputerach, oszczędzając na tym ponad 42.000 PLN. To teraz mam nadzieję, że ktoś w rządzie pójdzie po rozum do głowy i wdroży linuxa z open officem we wszystkich ministerstwach i wszystkich urzedach panstwowych. Oszczednosci mysle ze spokojnie wystarcza na podwyzki dla nauczycieli i zalatanie dziury w ZUS.

Wednesday, January 21, 2009

Koniec simlocków ?

Zgodnie z powiedzeniem : tak to tylko w Erze, Era ogłosiła, że już wkrótce zaczyna oferować tylko telefony bez simlocka oraz usuwać go ze swoich starych telefonów. I się zdziwiłem. Ciekawe co na to Plus i Orżnij

Jak zwiększyć swoje bezpieczeństwo w sieci

Trafiłem na fajny artykuł na temat zwiększania swojego bezpieczeństwa w sieci. Co prawda tytuł "Policja sprawdzi zawartość komputerów bez nakazu" sugeruje treści związane z chronieniem się przed Policją, ale generalnie jego treść zawiera wiele informacji przydających się tak, w ogóle, na co dzień. Cały artykuł jest dostępny na blogu blog.gorol.pl

Drugim artykułem o bezpieczeństwie jest Przechytrzyć szpiega

Tuesday, January 20, 2009

Zarzadzanie budżetem domowym

Z listy applowskiej:
- Małe pytanko, czy jest i jak się nazywa aplikacja do zarządzania budżetem domowym na maca ?
- iWife ;) MSPANC !

[tak wiem hermetyczne, ale się upłakałem]

Luxury watches czyli podróbki zegarków

Dość często dostaję spam z serii Luxury watches, czyli dostajesz propozycję zakupu nazwijmy to replik luksusowych zegarków takich jak Rolex, Breitling, TAG Heuer, IWC, Dior, Oris, Longines, Bvlgari, Audemars Piguet, Panerai a trafiały się nawet Maurice Lacroix itp rzadsze marki. Powiedzmy sobie wprost nazywanie ich replikami to pic na wodę, byłem nie raz na stadionie, widziałem takie "repliki", to zwykłe podróbki były, co ciekawe niektóre miały nawet mechaniczne napędy i sprzedawano je zazwyczaj po 200 - 280 PLN. Z najciekawszych rzeczy to zauważyłem, że jak podrabiać to podrabiać, Chińczycy kopiują całe zegarki wraz ze wszystkimi elementami świadczącymi dotychczas o oryginalności, to znaczy skopiowane jest np.: stylizowane logo firmy na koronce, napisy na bransolecie, czy na klamrze zamykającej a nawet charakterystyczne szwy. W zegarkach tych nawet zazwyczaj wszystkie widoczne na cyferblacie części się ruszają ... tylko .... tylko nie rozumiem po co. Kto świadomie decyduje się na zakup takiego podrabianego zegarka ? Ktoś kto chce poczuć się lepszy niż jest w rzeczywistości ?

Kupując oryginał wybieram firmę, która od iluś lat się czymś takim zajmuje, zna się na tym, wie co robi i z jakich materiałów. Szkiełko zazwyczaj jest szafirowe, często nawet z podwójnym antyrefleksem, koperta wykonana z porządnego metalu, często tytanowa, złota czy nawet platynowa, zegarki dla kobiet mają prawdziwe diamenty, pasek potrafi być ze skóry jakiegoś egzotycznego zwierzaka a mechanizm ... mechanizm to majstersztyk. Najlepsze i najbardziej skomplikowane mechanizmy potrafią na tych kilku centymetrach kwadratowych mieć kilkaset części, i kamienie szlachetne jako elementy tego mechanizmu. Jednym słowem mówiąc, absolutne mistrzostwo świata. Wiadomo za co się płaci, ponieważ taki zegarek jest też trwały i niezawodny. Na dobrą sprawę mając taki zegarek trzeba się postarać o syna, żeby było potem komu go przekazać.

Kupując natomiast chińską podróbę zupełnie nie mam pewności co jest w środku, jakiej dokładności jest mechanizm, czy będzie późnił, śpieszył, czy po tygodniu nie walnie. Może dla jakiegoś szpanera liczy się wrażenie po odsłonięciu zegarka, i nie ma to znaczenia, że jego zegarek zrobił jakiś Chińczyk z plastikowych części i późni 30 minut na dobę, a zamiast szafirowego (jak oryginał) ma szkiełko mineralne byle jakiej jakości, które można porysować nawet paznokciem, Zamiast tytanu, dobrej stali czy wręcz złota, "Chińczyk" wykonany jest z cholera wie czego, i co lepsze nawet potrafi zardzewieć.

To po co go kupować ? Po co nosić na ręce taki złom ? Nie szkoda ręki na taki szajs ? Osobiście nie rozumiem tego, i nie kupiłbym sobie takiego zegarka do noszenia. Kupiłbym ich natomiast z 15-20 sztuk tak na kilogramy, przydałyby mi się do zdjęć i testów :) Pomyślcie : test zrzucania z 10 piętra, test wytrzymałości na młotek, test rozjeżdżania samochodem ... zdjęcia byłyby piękne. Chcielibyście je zobaczyć ?

Monday, January 19, 2009

Upierdliwe sprawdzanie legalności w windowsach

Pryzpadkiem natknąłem się na artykuł opisujący jak wyłączyć upierdliwe sprawdzanie legalności w windowsach

Obudowy do PC

Zastanawiam się nad wymianą obudowy mojego blaszaka (PC) na coś nowego i przeglądam różne strony a nuż trafię jakiś ciekawy kawał blachy. I znalazłem galerię czegoś, czego na trzeźwo bym raczej nie wydumał. O ile np. ta obudowa w nocy wygląda całkiem całkiem, to niektóre obudowy wyglądają tak, jakby ich autor będąc niespełna rozumu po zderzeniu czołowym z walcem dostał natchnienia i zrealizował jakąś chorą wizję. Natomiast kompletnie rozwaliła mnie obudowa Antec Skeleton (do kupienia również w komputroniku)

Żyć w Polsce to jakby

Żyć w Polsce to jakby się było zmuszonym pływać w kisielu, da się, oczywiście, tylko każdy ruch kosztuje dwa razy więcej wysiłku ...

w sygnaturce użytkownika 2kan - na portalu Fraz PC

Luziowy Bentley

Tego naprawdę powinni zakazać. To jest luziowy Bentley autorstwa firmy West Coast Customs a obok niego Paris Hilton, która sobie go sprawiła. I nie uwierzycie. Jeszcze firma chwali się na swojej stronie, że dokonali tego świętokradztwa. Ech co za czasy ...

Zimowe rękawiczki robocze

Zastanawiałem się kiedyś czy istnieją zimowe rękawiczki robocze. Kolega Patryk, któremu niniejszym bardzo dziękuję, wynalazł takowe i nawet uwiecznił na fotografii :) Wyglądają tak:

[fot. Patryk]

Te akurat są bezcenne, bo nie dość, że 20-25 letnie i nie da się ich już kupić w żadnym sklepie, to jeszcze wyłożone filcem (dziś niespotykane). Da się natomiast kupić podobne wyłożone podszewką z akrylu.

Złośliwe chochliki szkoleniowe

Jestem gotów uwierzyć, że istnieje coś takiego jak złośliwe chochliki szkoleniowe. Intuicja podpowiada mi, że jest to specyficzny rodzaj chochlików, żyjących tylko i wyłącznie na salach szkoleniowych i czerpiących radość z ... no właśnie. W piątek przygotowaliśmy komputery na sali szkoleniowej. Z 10 komputerów które tam stały, Sześć z nich a) było sprawdzonych, że się poprawnie uruchamiają, b) podłączonych do sieci skrętką, c) miały sprawdzone połączenia sieciowe i d) na każdym był uruchomiony SAP, by sprawdzić, że połączenia do serwera testowego działają poprawnie, e) miało skonfigurowaną wspólną drukarkę sieciową. Wejście do sali ma ograniczona liczba osób. Nawet sprzątaczki, które z definicji wchodzą wszędzie, tam wejścia nie mają. Przychodzę w poniedziałek rano a tam wszystko porozłączane, komputery się nie logują do sieci, nie widza drukarki, jednym słowem sajgon. Kumpel tego nie zrobił, ja też nie, jak wychodziłem to przecież wszystko było połączone i działało na cacy. Jednym słowem złośliwe chochliki szkoleniowe zrobiły to dla własnej uciechy. A potem turlały się ze śmiechu obserwując mnie i mojego szefa próbowaliśmy wszystko naprawić w 10 minut. W 2 minuty po czasie rozbierałem ostatni komputer i dociskałem w nim pamięci, bo piskał na starcie. Oczywiście pomogło. Pięć po dziesiątej wszystko działało jak trzeba. I co ? Jak się teraz czujecie złośliwe chochliki ?

Sunday, January 18, 2009

Uwaga na DVD Sony !

Jeśli komuś przyjdzie do głowy kupić czyste DVD Sony na backup, niech się lepiej przejdzie i chodzi tak długo, aż mu przejdzie ten zamysł. Wszystko inne tylko nie Sony. Miałem dzisiaj ambitny plan zrobienia backupów z wszystkich ważnych niezbackupowanych do tej pory rzeczy na 320 GB dysku. Plan poszedł się pierdolić, ponieważ okazało się, że płytki DVD Sony prosto z opakowania mają na całej powierzchni gorsze plamy, niż gdybym macał je paluchami w trakcie jedzenia pieczonego kurczaka z rożna. Co więcej są to plamy na całej powierzchni nośnika, nie są z tłuszczu i kiedy miękką ściereczką próbowałem je wyczyścić, okazało się, że są tam na stałe. Różne miałem już przygody z płytkami w swoim komputerowym życiu, ale takiej wsypy nie zaliczyłem jeszcze nigdy, żeby całe opakowanie płytek nie nadawało się do niczego. Nawet najgorszy szajs pod tytułem Esperanza potrafił paść, ale nigdy całe pudełko na raz nie nadawało się na dzień dobry do kosza. Z takimi plamami na powierzchni to te Sony'ówki się nawet na podstawkę do kubka nie nadają, bo nieestetycznie to wygląda a nagrywać na tym nawet nie będę próbował, szkoda mojego czasu. Zwrócić tego szajsu nie mogę, bo kwitek z kasy już dawno poszedł na opał do kominka. Tak więc wspaniałe i do niczego się nie nadające płytki Sony zaliczyły lot po płaskiej trajektorii do najbliższego kosza, ja zaś sięgnąłem po resztkę niezawodnych TDK-ów z serii ScratchProof, które niniejszym wszystkim chciałem polecić, bo odkąd weszły na rynek NIGDY mnie nie zawiodły. Pewnie byłbym nimi jeszcze bardziej zachwycony, gdyby tylko były trochę tańsze, ale jak powszechnie wiadomo jakość kosztuje. Tak więc mecz TDK : Sony zakończony miażdżącym zwycięstwem 16:0 dla TDK. (liczba 16 wzięła się stąd, że na 16 płytek TDK wyjętych z paczki, wszystkie 16 było dobrych i dało się nagrać i odczytać bez błędów)

Die Welle


Powiem tak. O filmie Fala (org. Die Welle, ang. The Wave) słyszałem jeszcze na etapie produkcji. Kiedy zobaczyłem trailer do tego filmu, to po tym co zobaczylem na ekranie, wiedziałem, że muszę go obejrzeć, nawet gdybym z moim niemieckim miał go oglądać 10 razy. Jest to historia nauczyciela, który w ramach projektu szkolnego postanawia uświadomić uczniom na czym polega autokracja. Na dobrą sprawę można powiedzieć, że w ramach zajęć gość założył drugie hitlerjugend. Zmian w ludziach i otoczeniu jakie w związku z tym zaszły nie da się opowiedzieć ani streścić. Ten film po prostu trzeba zobaczyć od napisów do napisów, żeby móc sobie wyrobić na jego temat jakieś zdanie. Nie dziwię się, że film zebrał tyle nagród i nominacji. Jak dla mnie pewny kandydat do 10 najlepszych filmów 2009 roku.

Saturday, January 17, 2009

Zostaw szmatę ... na parterze

Od rana myję okna w domu i generalnie sprzątam. Żona wyjechała, chata wolna, więc zarzucam na blat Deep Purple, odkręcam wieżę na 1/3 mocy (maxa co da się znieść żeby łba nie urwało) i jadę z koksem po kolei. Teoretycznie rzecz łatwa i przyjemna gdyby nie jedno ale. Jest słoneczny poranek, na zewnątrz słońce napieprza jak ogłupiałe a ja mam światłowstręt i po prostu cały łeb mi pęka jak patrzę na tak silne światło. Wiadomo, jak się myje okna, trzeba patrzeć na te wszystkie pieprzone kropeczki po klejach i zaprawach które w nowym domu są tak obowiązkowe jak zanieczyszczenia w powietrzu na Śląsku. Skończyłem sprzątać parter, więc przeniosłem się robotą na piętro. Okna umyte, podłoga odkurzona, więc można by ją już na spokojnie umyć. Można by gdybym miał szmatę. Oczywiście została na parterze. Schodzę i za oknem widzę za oknem zrezygnowanego gościa pukającego w szybę :) Muzyka grała tak głośno, że nie słyszałem pukania do drzwi. No cóż. Deep Purple ma swoje prawa. Kto inny tak pięknie drze ryja że zrobił z tego integralną część utworu (mam tu na myśli Child in time :)) Otwieram więc drzwi a tu okazuje się, że to przyjechały nasze schody. Gdybym nie zostawił szmaty na parterze, gość by pocałował klamkę i nie mielibyśmy schodów :) Jak więc widać warto czasem mieć sklerozę i zostawić szmatę ... na parterze :) Chyba w końcu zmuszę się i zainstaluje dzwonek do drzwi :)

Poradniki PC

Zacząłem drążyć różne poradniki dla posiadaczy PC i trafiłem na fajny poradnik o overclockingu procesorów core 2 duo i core 2 quad oraz poradnik o chłodzeniu procesorów, kart itp itd Gdyby jednak komuś bardziej pasowało czytać taki poradnik po polsku to tu jest inny poradnik o podkręcaniu, tym razem w języku ojczystym.

Thursday, January 15, 2009

Best of George W. Bush

GW zebrała do kupy najlepsze cytaty tego polityka. Po lekturze trudno się oprzeć wrażeniu, że George W. Bush najpierw mówił a potem nad tym myślał. Czyli coś jak ja :)

Chińskie żarcie cz II

Zerkam o czym to donoszą dzisiejsze serwisy i .... proszę ... Chińskie podróbki leków zalewają Wielką Brytanię

Kryzys w USA uderza w samochody

W związku z kryzysem największe firmy samochodowe w USA odnotowały spadek sprzedaży swoich samochodów : Hummer spadek o 50%, Chrysler ponad 30%, Chevrolet, Dodge, i Jeep ponad 20%. Natomiast 29% wzrost sprzedaży odnotowało Mini. Ciekaw jestem czy w związku ze spadkiem sprzedaży wpadną na pomysł i obniżą ceny czy nadal będą je utrzymywać.

Wednesday, January 14, 2009

What's On Your Menubar

Zaciekawił mnie na macrumorsach wątek What's On Your Menubar poświęcony temu co zazwyczaj trzymamy na górnym pasku naszych jabłuszek. Spojrzałem na swój pasek i słabizna ;) Z rzeczy nie będących od razu w systemie mam tylko menumeters, którego zagościł chyba na początku istnienia tej aplikacji i nadal trzyma się dzielnie. Miałem kiedyś też Adium, ale ikona kaczki wkurzała mnie niepomiernie a i sam program po jakimś czasie doigrał się deinstalacji. Przejrzałem wspomnianą tam listę fajnych aplikacji "paskowych" i widzę, że jest co najmniej kilka ciekawych rzeczy, które wartoby sprawdzić :)

Łapówka roku

Chyba mamy nowego bohatera w kategorii priceless. No bo pomyślcie. Nie zatrzymać się do kontroli to raz. Uciekać prawie 30 kilometrów polnymi drogami to dwa. Mieć ponad 2 promile we krwi to trzy. I (po czwarte) jakby tego było mało, po zatrzymaniu próbować wręczyć policjantom 13,50 PLN łapówki .... jak dla mnie absolutnie priceless. (tak trzynaście złotych pięćdziesiąt groszy łapówki !!!)
Szczegóły całej akcji opisano tu

Tuesday, January 13, 2009

Sowy

Fajną opowieść o sowach okraszoną zdjęciami znajdziecie na stronie Zbyszka. Polecam

Klient w burdelu

Klient w burdelu nie był zadowolony z usług jednej z pracownic i wzbraniał się zapłacić pełną należność. Jako że nie najmłodsza już panienka nalegała i nie była skłonna do ugody, spór znalazł swój finał przed sądem.
Prowadzący sprawę sędzia już na wstępie stwierdził lekko strapiony:
- Szanowni Państwo, mamy pewien problem. Dzisiaj mamy u nas w sądzie "Dzień otwartych drzwi" i za chwilę pojawi się tu na sali wycieczka z gimnazjum. W związku z tym proszę, ze względu na młodzież, o założenie, że dzisiejsza sprawa ma charakter nie obyczajowy a mieszkaniowy. Czyli, mówiąc krótko, chodzi o lokal do wynajęcia...
Stronom procesu nie pozostaje nic innego jak zgodzić się z sugestią sędziego i już po chwili, w obecności młodzieży, zaczyna się przesłuchanie stron.

Zagaja sędzia:
- Oskarżony, proszę nam wyjaśnić, dlaczego nie uiścił pan opłaty za wynajęty lokal?
- Proszę Wysokiego Sądu - tłumaczy klient - wbrew zapewnieniom wynajmującej okazało się, że chodzi tu o zaniedbany lokal w starym budownictwie, o typowo dużym metrażu i nadmiernej wilgoci.
- To są znaczące zarzuty - podsumował sędzia - co druga strona na to?
- Proszę sądu - zaczęła prostytutka - to że mój lokal to żadna "nówka" to widział lokator jeszcze przed wprowadzeniem. Ale wypraszam sobie mówić tu o jakiejś ruinie!. Wilgoć pojawiła się już po tym jak lokator się wprowadził, a zarzut że lokal zbyt obszerny to czysta kpina. Widział kto za duże mieszkanie?!. Meble, po prostu, za małe ze sobą przytaszczył!!!

Bóg jest jak ziemski ojciec

Dla mnie Bóg jest jak ziemski ojciec, który może czasem nie okazuje swojej czułości, czasami musi pogrozić, ale w gruncie rzeczy sercem jest z dzieckiem i życzy mu jak najlepiej. Albo jak lekarz, który nie może stawać się do tego stopnia ckliwym i litościwym, że kiedy ktoś boi się operacji, rezygnować z dalszych zabiegów.

[z rozmowy Tomasza Kwasniewskiego z księdzem profesorem Wacławem Hryniewiczem pod tytułem : Teolog przy nadziei - Duży format nr 2/810 z 12.01.2009]

Dlaczego warto kupić Powerbooka

Śmiem twierdzić, że używany powerbook jest laptopem idealnym. Osoby przyzwyczajone do kupowania nówek zapewne postukają się w czoło i powiedzą tak: stary, walnij się z bańki w ceglaną ścianę, po cholerę kupować za 2000 PLN sprzęt, którego produkcji zaprzestano w 2005 roku !!! 2000 PLN, bo mam tu na myśli najsilniejszą wersję G4 (PPC) z zegarem 1.67 GHz, wyświetlaczem w wysokiej rozdzielczości 1440 x 960 i nagrywarką DVD DL.

Pozwólcie więc, że przytoczę swoje argumenty:
  • na powerbooku PŁYNNIE działa OS X, nie jest to żaden hackintosh etc.
  • o stabilności OS X nie można nic złego powiedzieć, system się nie wiesza, zajebiście zarządza pamięcią, po prostu profeska
  • świetna matrycą z doskonałymi kolorami, nie do wiary, że to (ponoć) matryca typu TN, bo od innych matryc TN w laptopach innych firm dzieli ją jakościowa przepaść
  • powerbook ma podświetlaną klawiaturę, z opisu brzmi to jak kolejny bajer, ale zapewniam raz spróbujesz i już nigdy nie będziesz umiał się bez tego obejść (serio ! pisanie w nocy na podświetlanej klawiaturze uzależnia !),
  • mimo upływu 3 a właściwie już 4 lat, system operacyjny OS X nadal działa na powerbooku płynnie i nie jest to nic dziwnego, nawet najnowsza wersja 10.5.x czyli Leopard śmiga jak złoto
  • powerbook ma w standardzie złącze DVI w standardzie dual link, dzięki któremu bez problemu uciągnie zewnętrzny 30 calowy monitor Apple'a w rozdzielczości 2560 x 1600
  • poza tym bez najmniejszego problemu można pracować na wbudowanym wyświetlaczu i zewnętrznym monitorze na raz i na każdym mieć coś innego - tu genialnym przykładem jest Photoshop, gdzie na wbudowanym wyświetlaczu ma się paski narzędzi a na wielgachnym zewnętrznym monitorze ma okno edycyjne z obrabianym zdjęciem, choć z bliższego podwórka to na wbudowanym ekranie można sobie pracować a na zewnętrznym ekranie w tym czasie oglądać film
  • wbudowana nagrywarka DVD w standardzie Dual Layer - wbrew pozorom czasem się przydaje
  • zarówno wejście jak i wyjście dźwięku potrafi pracować w trybie analogowym ORAZ optycznym
  • powerbook ma w standardzie wbudowane łącze giagabitowego ethernetu
  • powerbook ma w standardzie wbudowane łącze Firewire 400 i Firewire 800
  • powerbook ma w standardzie wbudowane WiFi (802.11b/g) oraz Bluetooth 2.0 EDR
Za sprzęt PC z takimi właściwościami to podejrzewam, że trzeba pewnie wyskoczyć z 5 tysięcy jeśli nie z 7-8 tysięcy. No i zazwyczaj i tak wylądujemy z Vistą. Powerbook natomiast ma na pokładzie OSX i kosztuje 2000 PLN. I co przekonałem ?

Monday, January 12, 2009

Oduczyłem się zamykać komputer

Od momentu jak po raz pierwszy otwarłem i zamknąłem Apple'a nie mogłem się nadziwić jakim cudem laptop potrzebuje 1,5 sekundy (słownie: półtorej sekundy) by być gotowym do pracy od otwarcia klapy i potrafi zasnąć w ciągu sekundy od zamknięcia klapy. Ta jakże sympatyczna cecha Apple'a spowodowała, że mimo iż z przyzwyczajenia zawsze robiłem windowsowej maszynie shutdown, bo standby kończył się różnie (w sensie zwisania maszyny, czy konieczności rebootowania), to swojego Apple'a praktycznie zawsze pozostawiałem w stendbaju* i zawsze grzecznie wstawał bez bólu a po dziś dzień zdarzają mi się uptime'y po 30 dni (bo mniej więcej co tyle czasu Apple wypuszcza patcha, który wymaga restartu maszyny, gdybym go olał, maszyna miałaby dłuższe uptime'y). Opcji shutdown w Apple'u używam tak cholernie rzadko, że aż dziwnie się czuję, gdy ją wywołuję. I traktuję całą tą sytuację jako coś zupełnie naturalnego.
Podejrzewam, że pewnie jeszcze długo bym na ten stan rzeczy nie zwrócił uwagi i nadal traktował go jako oczywistą oczywistość, ale napatoczyłem się dzisiaj na tego oto bloga i po zastanowieniu stwierdziłem, że zmieniłem nawyki. Co więcej lektura tego bloga dowiodła, że mając Apple'a nie ja jeden oduczyłem się restartowania i zamykania maszyny, ale również, że i NASA od lat marzy o posiadaniu komputerów które są natychmiast gotowe do pracy po otwarciu klapy czyli chcą mieć Apple'a :) Jednym słowem uprzedziłem działania NASA o jakieś dobre 6 lat :) Grunt, że w końcu skapnęli się co jest najlepsze** :)


* - tak wiem,, ale co miałem napisać ? standby'u ? standby'ju ? standby'aju ? (niepotrzebne skreślić)
** - ten wpis jest tendencyjny i nie uwzględnia innego punktu widzenia niż mój własny

Idą sobie dwa koty przez pustynię

Idą sobie dwa koty przez pustynię mija godzina... druga... trzecia... w końcu jeden kot mówi do drugiego:
- kurwa staaaaaaaary, nie ogarniam tej kuwety

[nadesłała Kasia]

Sunday, January 11, 2009

Szybki Windows ?

Wychodzi na to, że wkrótce na rynku pojawi się szybki windows. Tak to nie żart. Wzięto na blat Windowsa XP, Vistę i betę Windows 7 i ... uzyskano zaskakujące wyniki, bo wyszło, że nowy windows na tym samym sprzęcie złoił tyłki swoim starszym braciom.

Programista Microsoftu

Programista Microsoftu napisał wirusa. Ten zadziałał już po trzecim service-packu.

Gawarit Moskwa XCVIII na JoeMonster

Friday, January 9, 2009

Antyk z przymusu

Stało się tak, że w sposób definitywnie chamski, podstępny i beznadziejny skończyło mi się miejsce na moim blaszaku, który w moim domu pełni rolę przechowalni na zdjęcia. Blaszak jak blaszak, na karku ma chyba z 8 lat jak nie lepiej, ale sprawuje się dobrze, więc po cholerę naprawiać czy wymieniać sprawnie działający sprzęt. Udałem się do lokalnego zagłębia sklepów komputerowych celem zakupu drugiego dysku na interfejsie ATA do mojego blaszaka, i zwątpiłem. Ceny dysków ATA kształtują się mniej więcej na poziomie cen dysków SATA x 2, minus 5%-10%, przykładowo cena 500 GB dysku ATA wynosiła bez 20PLN mniej więcej tyle co 1TB SATA. Goście pytani o większe dyski w sensie np. 500 GB/750 GB mówią że praktycznie zupełnie nie ma już tych dysków w hurtowniach, nie produkują już ATA i w ogóle jest kicha a to co jest osiąga horrendalne ceny. Pytałem czemu tak jest a goście mówią wprost: po to by kupować nowy sprzęt i by nie opłacało się trzymać starego. No to pięknie kurna. Mam fajnego blaszaka, do którego dyski już teraz są droższe od zwykłych o więcej niż wynosi cena całego mojego blaszaka na alledrogo. Za rok pewnie za kolejny dysk trzeba będzie sprzedać nerkę. Myślę, myślę i ... mam ! Widziałem kiedyś na alledrogo takie przejściówki ATA <-> SATA, dzięki którym mógłbym podłączyć dysk SATA do kontrolera ATA. Pytam gości w sklepie - nie mają, bo nie polecają, mieli i same były kłopoty. A to jakieś dziwne zachowania, a to efekty specjalne, a to same się wyłączają, generalnie jest to proszenie się o problemy. Mówią, że już lepiej kupić jakiś kontroler SATA i wsadzić w złącze. No dobra. Gadam z kumplem o tej sprawie, a ten się pyta o mojego blaszaka i po chwili puka w czoło i mówi tak: stary na tej magistrali to Ci się taki dysk i ten kontroler będzie dławił, to jest tak stara magistrala, ten dysk będzie pracował na 1/4 gwizdka !. No i shit ! No i teraz się zastanawiam. Czy faktycznie naprawdę co jakiś czas trzeba wydać te 200 PLN i kupić sobie nową płytę główną z nowym procesorem i nowymi złączami ? Dotychczas nie byłem do tego przekonany, bo po co ? stary działa, sprawdza się, nie ma musu by wymieniać. Tyle, że zmuszają nas do tego w bezczelnie chamski sposób producenci sprzętu. Chamski, bo ni stąd ni zowąd zaprzestają produkcji dysków ATA w efekcie czego windują ich ceny a potem jak wziąć pod uwagę koszt zakupu 2 nowych dysków ATA to taniej wychodzi kupić nowe bebechy do komputera. Rozumiem, że tak było zawsze z antykami, ale na miłość boską 8 letni komputer nie jest antykiem, nawet jeśli najgrubszym markerem napiszę mu na obudowie "Ludwik XIV"

Thursday, January 8, 2009

Najlepszy firewall na świecie

[Grzbiet] jedna ludzka komórka zawiera 75 MB informacji genetycznych
[Grzbiet] dlatego jeden plemnik 37,5 MB
[Grzbiet] w jednym ml spermy jest 100 milionów plemników
[Grzbiet] przy ejakulacji trwającej średnio 5 sekund uwolni się 2,25 ml spermy
[Grzbiet] z wyliczeń otrzymamy, że przepustowość danych męskiego penisa wynosi (37,5 MB x 100 MB x 2,25)/5 = 1687,5 Terabajtów na sekundę
[Grzbiet] w wyniku tego wiemy, że żeńskie jajeczko jest zdolne wytrzymywać ataki DDoS o objętości więcej niż 1,5 Pentabajtów na sekundę a przy tym przepuści tylko jeden pakiet danych. Tym samym jest to najlepszy hardware'owy firewall na świecie!
[Ufiasty] jedna wada... ten jeden jedyny pakiet, który system przepuści, zawiesi cały system na 9 miesięcy.
[Grzbiet] :|

wpis #471376 na http://bash.org.pl

Wednesday, January 7, 2009

Gwałcony dwa razy dziennie

"[...] Polacy bardzo spragnieni są kontaktu fizycznego. Wystarczy przejechać się autobusem lub tramwajem.Jeden na drugim leży; jeden się w drugiego wciera. A jak już nie ma w kogo, to się wciera w kasownik. Polacy uwielbiają stać w przejściu, przy drzwiach, by doświadczać rozkosznej choć przelotnej bliskości z wsiadającymi i wysiadającymi. Kochają też stać w kupie - nawet jak jest w autobusie mnóstwo wolnego miejsca. I w tej kupie tu kogoś pstrykną, tam szczypną, komuś bzykną albo dmuchną. W środkach komunikacji miejskiej czuję się zgwałcony co najmniej dwa razy dziennie. [...]"
Bartosz Żurawiecki w artykule Seks w średnim państwie, miesięcznik FILM 11/2008, str.62

Legnica z lotu ptaka

"[...] Po mieście krążył dowcip, że Legnica z lotu ptaka wygląda jak miska pierogów: połowa ruskich, połowa leniwych [...]"
Łukasz Maciejewski w artykule Mała Moskwa, miesięcznik FILM 11/2008, str. 90

Dodaj przystawkę

Przy próbie wysyłania danych z Płatnika wystąpił błąd "Nie można zweryfikować podpisu certyfikatu". Hmm ciekawostka. Wrzucam tekst w google'a żeby zobaczyć co to za kolejny fakulec z płatnikiem. Dostaję instrukcję co należy zrobić, żeby ten problem rozwiązać. Zerkam na podany adres. Drukuję stronę. Czytam, czytam i prawie się posmarkałem gdy doszedłem do punktu gdy mam w konsoli mmc wybrać polecenie cytuję Dodaj/Usuń przystawkę. He he ! Jakiś jajcarz pisał instrukcję ? Taki tekst to można chyba zasunąć do kelnera jak się ślimaczy z podawaniem do stołu, ale w programie ?! Wchodzę do konsoli mmc i ... oczom nie wierzę. Faktycznie tak jest w systemie !

Kto to kurna polonizował ? Eskimosi ? Jaką pieprzoną przystawkę ? Oryginalnie nazywa się to snap-in (coś jak plug-in :) Na przystawkę to ja poproszę tatara albo pieczonego oscypka. I jeszcze kufel porządnego piwa. A do programu wtyczkę/rozszerzenie/moduł/dodatek/cokolwiek bardziej tam pasuje. I co ? Polska język trudna język ?

Tuesday, January 6, 2009

- 25 stopni Celsiusza - ciąg dalszy

Nad ranem okazuje się, że w sieni metalowa ościeżnica drzwi wejściowych skuta jest lodem. Lód znajduje się również na pokrętle od dolnej zasuwy drzwi. no to już wiadomo, gdzie uszczelki są do poprawy. Chcę włożyć buty i wyjść z domu, gdy okazuje się, że buty lekko przymarzły do podłogi w sieni i przy odrywaniu trzeszczą :) !!! Wychodzę przed dom, spotykam Teścia, który informuje mnie, że w nocy faktycznie było 25 stopni Celsiusza i jego Nissan zamarzł, więc zamiast z pracy wrócić samochodem, to wrócił piechty, bo samochód został w pracy a do domu podrzucił go po drodze kolega. No nieźle. Sprawdzamy. Mój Ford nie odpala. Opel teściowej też nie. Chwilę później do domu wraca szwagierka informując wszystkich, że pociągi nie jeżdżą bo coś tam (tory gdzieś tam popękały czy inna tragedia) więc do Warszawy jedzie jutro. Nie ma to jak szklana pułapka nr 5. Okazuje się, że jakimś cudem pojawią się u nas gazownicy, więc jest szansa, że wieczorem wszystko będzie działać. Dzwonię do pracy prosząc by wypisali mi urlop. Na niebie niezwykle mocno świeci słońce. Temperatura podnosi się do -15 stopni Celsiusza. Około 11.00 przyjeżdżają gazownicy i biorą się do roboty. Szef gazowników w rozmowie telefonicznej informuje kogoś po drugiej stronie telefonu, że nie ma szans na gaz dzisiaj bo od zimna porozpieprzało jakieś stacje czy pompy po drodze. Okazuje się więc, że jestem podwójnym szczęściarzem, bo choć nadal nie działa internet, to ja przynajmniej mam szansę na gaz wieczorem :)

Monday, January 5, 2009

- 25 stopni Celsiusza

Wracamy dzisiaj późnym wieczorem do domu, wysiadamy z auta i ..... śnieg skrzypi pod stopami jak stara drewniana furtka, mróz szczypie w nos i uszy tak, że aż ciężko oddychać ..... co jest kurna grane ? wchodzę do domu, biorę robocze rękawiczki, które przecież do najlżejszych nie należą, taczkę w dłonie i jadę do szopy po drewno na opał do kominka. Mija góra dwie minuty a tu zimno w łapy jak jasna cholera. Najpierw pomyślałem, że może rękawiczki były mokre albo coś. Wracam do domu, ręce już skostniałe z zimna ale wypakowuję drewno, rozpalam w kominku i coś mi nie daje spokoju. Biorę latarkę i udaję się na poszukiwanie zaginionego termometru, który położyłem gdzieś na zewnątrz, ale nie pamiętałem konkretnie gdzie. Termometr odnajduję na tarasie, przymarznięty do parapetu okiennego ... na skali -25 stopni Celsiusza. Przyjmuję informację do wiadomości ale jeszcze nie dowierzam. Gaz nie działa, więc trzeba ogrzewać dom kominkiem, żeby nie przemarzł i żeby nie porozpieprzało instalacji i murów. Internet też przestał działać. Tej nocy prawie nie śpię non stop paląc w kominku ma maksa. Do rana wypalę ilość drewna, którą normalnie paliłbym ze trzy dni.

Od mrozu pękają szyny

Od lat mamy w Polsce zimę ale oto jak donosi GW od mrozu zaczęły pękać szyny na PKP i pociągi mają po kilka godzin opóźnienia. Ponieważ zima w Polsce jest ewenementem na skalę światową i naprawdę nie dało się jej przewidzieć a jak donoszą synoptycy czeka nas jeszcze kilka dni mrozu to rozumiem, że jutro zacznie pękać asfalt na drogach, pojutrze od mrozu zawalą się wszystkie mosty i tunele oraz warszawskie metro, zaś w środę pożegnamy wszystkie rurociągi i sieć energetyczną. I wtedy w czwartek przyleci do nas Bruce Willis kręcić piątą część Szklanej Pułapki o totalnej zapaści kraju w warunkach zimowych.

Mały edit: okazuje się, że środa jest dzisiaj a nie w środę - jak doniosła Wyborcza w ciągu samego tylko weekendu było 6 awarii wodociągów w stolicy - od wszelkiego nieszczęścia warto więc chyba zabezpieczyć sobie dwa wiadra wody, gdyby miało braknąć wody trochę wcześniej

Piwo za program ?

Okazuje się, że warto wypuszczać programy na licencji beerware, czyli w uproszczeniu mówiąc, jeśli mój program Ci się przydaje, to postaw mi piwo. Podczas kongresu Chaos Communication Niemiecka Partia Piratów postawiła 50 litrów piwa Dirkowi Englingowi, autorowi programu Open Tracker, wykorzystywanego m.in. przez popularny serwis The Pirate Bay. Jak widać takie czasy dziś nastały, że już nawet piraci uczciwie się rozliczają :)

Siła klimatyzacji

Potwierdza się teoria, która w rozmowach prywatnych przy kawie padała już dawno temu, że coraz więcej osób choruje nie z powodu zimna na dworze, lecz z powodu pojebanej klimatyzacji nastawionej na mrożenie, która wykańcza pracowników jak muchozol muchy. Podejrzewam, że jak Ci się trafi w robocie taka klima, to
  • wychodząc z pracy zdejmujesz kurtkę, szalik i czapkę żeby się ogrzać na dworze :)
  • w lodówce firmowej przechowuje się rzeczy wrażliwe na zimno żeby nie zamarzły
  • firmowego bałwana w firmowym szaliku ulepionego dla jaj przez ochroniarzy na czas roztopów chowa się do openspace'u żeby się biedak przypadkiem nie roztopił

Stabilizacja zwalnia

Spotkałem znajomego fotografa z Wyborczej, na ramieniu piątka z eLką, więc już po 5 sekundach rozmowa zeszła na sprzęt i eLki w ogólności i po chwili gość mi walnął takim tekstem:
Osobiście nie znam żadnego profesjonalnego fotografa który używałby stabilizacji. W ogóle się jej nie używa albo od razu wyłącza. Serio. Stabilizacja w tych obiektywach 2.8 strasznie zwalnia.
Ze zdziwienia uniosłem brwi powyżej czoła i każdy poszedł w swoją stronę. O żesz w mordę żeś mnie kolego zadziwił ........

Saturday, January 3, 2009

Padający śnieg pod lampą

Śnieg pada po prostu jak oszalały. Jutro okolica będzie pięknie wyglądać.


Edit: rano okolica naprawdę wygląda pięknie. Co ciekawe zgodnie z wielowiekowym zwyczajem w Polsce zima jak zwykle zaskoczyla drogowców

Nocna choinka

Zimne mleko

Jeśli wychowywaliście się na wsi i pamiętacie jak naprawdę smakuje mleko (a nie ten żałosny płyn UHT w kolorze białym sprzedawany w kartonach w supermarketach) , to to jest produkt dla Was. Mleko to jest przepuszczone przez proces mikrofiltracji, więc można je pić prosto z butelki. Zapytacie jaka jest różnica ? No kolosalna. Mleko UHT z kartonu to jakaś chujnia z grzybnią - jeśli chodzi o smak i zapach można co najwyżej powiedzieć, że stało gdzieś obok prawdziwego krowiego mleka. Najwyrażniej proces mikrofiltracji w przeciwieństwie do UHT nie robi z mleka pozbawionej zapachu i smaku lury. Bierzesz więc Zimne Mleko, otwierasz, bierzesz łyk, dwa, czujesz ten smak i ten zapach prawdziwego krowiego mleka znane Ci z dziecinstwa i przed twoimi oczami przewija się całe dzieciństwo na wsi: jeżdżenie traktorem, latanie po polu, marchewka wyrwana własnoręcznie z ziemi i opłukana pod pompką, po prostu to jest to. Bierzesz swieżą pachnącą jeszcze ciepłą bułke prosto z piekarni, i pod tą bułkę robisz sam litrową butelkę Zimnego Mleka. I wtedy naprawdę można powiedzieć, że dzień się dobrze zaczął.

Kubek z kocurem

"Kocur" jest ostatnimi czasy moim ulubionym kubkiem. Genialnie pije się z niego kawę z ekspresu zwłaszcza, że porcja wchodzi "na styk". W mojej szafce znalazł się w ten sposób, że dobrzy znajomi mojej żony sprezentowali nam dwa bliźniacze kubki i "kocur" jest połową duetu :) Picie gorącej kawy z takiego kubka gdy za oknem zima i śnieg pada poziomo .... bezcenne

Friday, January 2, 2009

Śnieżny Piątek

W nocy padał śnieg. Właściwie biorąc pod uwagę jego ziarnistość bardziej pasowałoby określenie ryż ale powszechnie wiadomo, że ryż zazwyczaj rośnie w Chinach a nie pada z nieba. Tak czy inaczej rano cała okolica pokryta była śniegowa kołderką, samochody miały ładnie oszronione szyby, które trzeba było odrapać, a gdzieniegdzie nawet potworzyły się małe zaspy. Okolica wygląda bajecznie. Tylko dlaczego śnieg spadł dopiero teraz ? Przecież miał być na Święta ! Wtedy w Wigilię całą rodziną można by ulepić bałwana, czy porzucać się śnieżkami. A tak co ? Pozostało objadanie się za stołem ;) W sumie w Sylwestra też by było miło porzucać się śnieżkami, ale odpalane przez naszych znajomych race i fajerwerki cieszyły nas na nocnym niebie równie mocno, niezależnie od ilości śniegu i po prostu nie zwracaliśmy na to uwagi. Tak więc po atrakcjach sylwestrowej nocy i wczorajszym dniu na odpoczynek trzeba było wbrew rozumowi i całemu swemu "ja" zebrać się dziś rano, wstać z łóżka i pójść do roboty na ten jeden dzień. Rankiem na drogach jakieś niedobitki, które jakimś cudem pracują dzisiaj tak jak ja, dzięki czemu trasa do pracy zajęła rekordowe 35 minut zamiast standardowych 55 minut.
Dzięki Bogu za parę godzin znów weekend. A w weekend (i w każdy czas wolny od pracy) jak powszechnie wiadomo, każde dwie godziny trwają co najwyżej 15 minut, więc znów cały weekend minie jak z bicza strzelił i trzeba będzie w poniedziałek wstać do roboty i być cały dłuuugi dzień poza domem. I tak 5 dni z rzędu. Ale czemu się tu dziwić, skoro od wieków powszechnie wiadomo, że to ile czasu trwa minuta zależy od tego po której stronie drzwi ubikacji się znajdujemy. Dziękujmy więc Bogu że dzisiaj jest piątek - najfajniejszy dzień tygodnia i że kiedyś Solidarność wywalczyła dla nas wolne soboty i dzięki temu weekend trwa aż dwa dni zamiast jednego. Za oknem optymistycznie biały śnieg pokrył wszystko. I chociaż już o 15.00 było ciemno, to i tak zapowiada się fajny weekend :)