Friday, February 13, 2009

Lizaczek chupa-chups

Pewien łysy i kulawy facet z drewnianą nogą chciał wybrać się na bal przebierańców. Poszedł do wypożyczalni strojów i poprosił o coś odpowiedniego.
- A nie ma problemiku - mówi pracownik wypożyczalni. - Tutaj mamy stroik piracika, chustka na główkę szanownego pana, a drewnianej nóżki nikt nie zauważy... Każdy pomyśli, że to przebranie...
Facet zadrażnił się strasznie, że mu przypomniano jego drewnianą nogę.
- Panie, odwal się pan od mojej drewnianej nogi! Inny strój chcę!
- Ależ proszę bardzo pana łaskawego... Oto tutaj mam, dla przykładu stroik mnicha... Habicik długi, nogi zakryje, a łysinka będzie bardzo na miejscu....
Facet zadrażnił się, że mu z kolei przypomniano łysinę.
- Słuchaj, kurwa, palancie, nie pierdol tylko dawaj mi co innego.
- Ależ oczywiście, proszę szanownego pana.... Mam jeszcze coś dla bardzo wybrednych klientów, właśnie takich jak pan... - tu pracownik wypożyczalni zniknął na zapleczu i wrócił z kilogramową torebką cukru.
- Co to kurwa jest? - pyta facet.
- A to jest, proszę pana szanownego, torebeczka cukru...
- I jak ja się mam w to kurwa przebrać?
- A stopi sobie pan troszeczkę na patelni, poleje łysinkę, wsadzi sobie do dupy drewnianą nóżkę i pójdzie na bal przebrany za lizaczek Chupa-Chups...

Polskie czcionki na maku

Masz problem w powiedzmy MS Word na maku ? Nie wyświetlają się poprawnie polskie litery ? Jest rozwiązanie. Pod adresem http://fonty.bez.ce.apple.eu.org znajduje się paczka z fontami (czcionkami) którą to paczkę należy zainstalować w systemie. Technicznie rzecz biorąc są to fonty CE (Central Europe) ale nie posiadające końcówki CE w nazwie. Wyjaśnienie do czego służy znaleźć można na przykład tu czy tu

Sklep z gitarami

Czy sklep z gitarami musi mieć nudną fasadę ? Absolutnie nie ! Jak niebanalnie może wyglądać fasada sklepu z gitarami pokazał Glenn Scott na serwisie flicker. Naprawdę warto to zobaczyć :)

Reklamówka pełna gadżetów

[historyjkę otrzymałem anonimowo, brzmi wiarygodnie, więc ją zapodaję]

Znajomy ma brata, który jest przedstawicielem handlowym jakiejś firmy handlującej częściami do maszyn czy coś około tego.
Jechał samochodem jak to przedstawiciel handlowy. Śmiganie na wyższych prędkościach maja we krwi ;) Zatrzymała go policja i zaczęło się skamlenie ze nie ma na chlebek, ze jak dostanie ileś pkt karnych to może nie mieć roboty itd. no i zaczęli negocjować. Stanęło na tym ze ma 'na pace' jakieś gadżety, które sprezentuje przedstawicielom prawa. Nie żeby to była jakaś łapówka. Po prostu w ramach prezentacji firmy ;)
No i zaczął ładować do reklamówki rożne gadżety: zapalniczki Zippo, jakieś suwmiarki elektroniczne, smycze i kupę innych rzeczy. Kazali mu włożyć reklamówkę za przednie siedzenie w ich aucie. Złapał tą reklamówkę, włożył, pożegnał się ładnie i odjechał.
W domu otwiera pakę i patrzy... reklamówka leży wypchana. Myśli: co jest kurrrr... Bierze do reki, otwiera i oniemiał.
Kilka dni wcześniej sprzątał samochód po pustych kubkach z McDonalds, toreb, torebek, reklamówek itd. Ogólnie śmieci. I właśnie ta wypchana śmieciami reklamówkę oddal policjantom w ramach prezentacji firmowych ;)))

Pomyślcie teraz co mógł przeżyć następny złapany przedstawiciel handlowy ! ... ;)))

Komputer - jaskiniowiec 4:1

Wróciłem wczoraj do domu z silnym postanowieniem zrobienia porządków w moim pokoju, który jako jedyny w chwili obecnej nie jest doprowadzony do porządku. Włączyłem fajną muzykę z laptopa i ... zabrałem się za montaż gniazdek w pokoju. Wcześniej na jakimś tam etapie budowy skończyły nam się normalne małe czarne puszki do gniazdek i u mojej Żony w pokoju zostały zamontowane małe puszki ale innej firmy, ale jak życie pokazało minimalnie mniejsze. Minimalnie robi jednak sporą różnicę. Okazało się, że standardowe gniazdka jakie mamy w całym domu nie mieszczą się w tych puszkach. Jakimś cudem zaś mieszczą się w nich gniazdka polskiej firmy Polo, które miałem zamontowane w swoim pokoju. Oczywiście można było rozkuć ściany, wyjąć stare puszki, obsadzić nowe, potem zagipsować to, pomalować podkładem i farbą. Tylko po co ? Wykręciłem gniazdka z mojego pokoju i zamontowałem je u Żony. Tyle, że nawał innych zajęć spowodował, że nie starczyło już czasu by zamontować inne gniazdka w moim pokoju. I tak do wczoraj wisiały sobie ze ścian luźne kable. Trzeba więc było porządki w pokoju rozpocząć od montażu i obsadzania gniazdek. Montaż to wiadomo ale obsadzanie to też trick, bo gniazdko musi być obsadzone prosto. Jak jest krzywo to widać. Specjalnie wymagający nie jestem więc z pewną dużą dozą tolerancji krzywizny zamontowałem gniazdka i git. Kiedy już miałem gniazdka wziąłem się za porządki na podłodze. Widzieliście kiedyś jak wygląda miejsce katastrofy dużego samolotu ? Szczątki maszyny rozsiane na wielu metrach dookoła wraku. Tak wyglądał mój pokój. Na środku pokoju leżała obudowa komputera, a dookoła rozrzucone chaotycznie dwa zasilacze, karty rozszerzeń , kable zasilające, taśmy do transmisji danych , pudełka z komputerowymi szpejami wszelkiej maści, śrubki i mnóstwo narzędzi. Trzeba było zrobić z tym porządek, czyli zacząć od złożenia komputera. No i tu się zaczął dramat. Wziąłem się ambitnie nie tylko za składanie komputera ale i naprawianie go przy okazji.
Już po około godzinie odniosłem spory sukces, bo udało mi się zmusić do uruchomienia się zasilacz, gdy przyszedł Szwagier i mówi:
- oo widzę że naprawiłeś komputer !
- jaaaki komputer !? na razie zasilacz działa !
Podbudowany jego wiarą w moje zdolności kontynuowałem swoje prace, choć wynik ich był jak na razie średni, aż wzięło mnie ziewanie. Spojrzałem od niechcenia na zegarek i .... o fck !!! ... 00:30 !!!! Odgwizdałem koniec spotkania i pomaszerowałem do szatni. Mecz co prawda zakończył się zwycięstwem komputera 4:1 ale i tak jestem dumny z honorowego gola (uruchomiłem zasilacz). Nawet jeśli nie uda się uruchomić całego komputera, to przynajmniej mam działający zasilacz :) [mam nadzieję, że w takim przypadku da się go użyć do nowego komputera gdyby co] Ale nie uprzedzajmy wypadków - jak mawiał Bogusław Wołoszański - o tym co było dalej i jakie były losy komputera dowiecie się Państwo z następnego odcinka :)

Prośba o pomoc - wyprzedaż garażowa

Drodzy Przyjaciele!

Kryzys finansowy dotyczy nie tylko firm, niestety dotknął także i mnie osobiście.
Po analizie moich wpływów i wydatków w tym roku stwierdzam, że przesadziłem z wydatkami.
Spowodowało to najpierw gigantyczne zadłużenie, a potem jego dalszy wzrost.
Banki odmówiły współpracy.
Aby móc pospłacać moje długi i żyć jakoś dalej, muszę zorganizować popularną na zachodzie wyprzedaż garażową i sprzedać trochę moich prywatnych rzeczy.
W przyszłą sobotę zaczynam pierwszą wyprzedaż jednak w pierwszej kolejności kieruję moją ofertę do przyjaciół.
Wszystko, co mam do zaoferowania wystawiłem do ogródka i sfotografowałem.
Zdjęcie poniżej.
Dziękuję za zainteresowanie.


[nadesłała Andzia]