Saturday, January 31, 2009

Plany i realia czyli uczucia ambiwalentne

Plany to jest takie coś, gdy nieświadom tego co się wydarzy, roisz marzenia o realizacji pewnych przedsięwzięć. Realia, to jest takie coś, gdy patrzysz bezsilnie jak twoje plany idą się pierdolić, bo nie przewidziałeś rozwoju wypadków w najbardziej niesamowitym kierunku jakiego przynajmniej na trzeżwo byś nie wymyślił. Dziś moje plany i realia to były dwie rzeczy tak odległe jak przeciwległe kwazary naszej galaktyki. Miałem posprzątać dom, pomontować gniazdka, wziąć się za budowę własnej obudowy do PC, wynieść na strych pudełka po roznych rzeczach, uruchomić gniazdko w garażu, popalić masę starych pudełek i kartonów po różnych zakupionych do domu szpargałach a jedyne co mi się udało z planowanych rzeczy to zamontować gniazda u Żony w pokoju i ... na tym koniec. Wszystko inne co zrobiłem tego dnia zupełnie nie było przewidziane. Tego co byl największego do zrobienia, czyli posprzątania całego domu, oczywiście nie zrobiłem. Zrobiłem za to masę innych, równie potrzebnych, choć może nie tak widocznych rzeczy. I teraz mam właśnie uczucia ambiwalentne, bo jednocześnie jestem zadowolony, że jednak pchnąłem sporo do przodu, i nie jestem, bo nie wykonałem tego, co sobie założyłem.

1 comment:

Kasiek said...

Nie pamiętam co do słowa, ale jest takie powiedzenie, że dla losu, tudzież może dla Boga, względnie Szatana (niepotrzebne skreślić) najlepszy dowcip to powiedzieć, że się coś zaplanowało...
Pozdrawiam.