Wednesday, April 22, 2009

Linux nie ma szans

Jak doniósł chip.pl, Matt Kohuta, analityk zatrudniony w Lenovo, stwierdził, m.in że Linux nie ma szans w starciu z Windows. Gość, powiedział również, że Wizja Linuksa jako systemu konkurencyjnego na domowych komputerach to mrzonki [...] Linux, nawet w swojej najlepszej dystrybucji, wciąż wymaga znajomości pojęć takich, jak kompilacja kodu czy upload FTP, a przeciętni ludzie mają je w nosie [...]
He ? Czy ja żyję w jakimś alternatywnym równoległym świecie ? Na moim kompie śmiga polska edycja Ubuntu 8.10 nazwana roboczo Intrygująca Iranka [tak, wiem, oczami wyobraźni już widzicie śliczną arabkę obwieszoną dynamitem :) ] Out of the box w systemem zainstalował się Open Office, czyli darmowy pakiet biurowy będący odpowiednikiem MS Office. Co więcej pakiet ten radzi sobie dobrze z odczytem plików z MS Office. Do tego wraz z systemem zainstalowała się masa innego fajnego oprogramowania. Dokładnie ani razu niczego nie musiałem kompilować. Wszystko bylo gotowe w pakietach, które sobie mogłem myszką klik,klik do wyboru. Do tego w repozytorium systemu mam jeszcze z 10 jak nie 15 tysięcy innych aplikacji do wyboru a wszystko to zupełnie za darmo. No może nie do końca za darmo, bo za dostęp do internetu płacę 75 PLN miesięcznie. W tej cenie mam internet przez pełny miesiąc, załóżmy sobie, że liczy on statystycznie trzydzieści dni po 24 godziny, co daje mi 720 godzin w ciągu miesiąca. Płytę z dystrybucją Ubuntu 8.10 ściągnąłem w jakieś trzy, no może policzmy cztery godziny, do tego upgrade Open Office'a do najnowszej wersji 3.0 i dociąganie pakietów do systemu mogło trwać kolejną godzinę, więc sumarycznie policzmy, że było to 5 godzin. Co daje mi (5*75)/(30*24)= 0,52 PLN za działający system z pełnym pakietem biurowym, grami, narzędziami itp itd. Analogiczny MS Windows + MS Office + kilka innych programów, myślę, że spokojnie wydałbym 2000 PLN. Czyli 1999,48 PLN zostało w mojej kieszeni. I co ? Linux nie ma szans ? Śmiem twierdzić, że chyba gość nie do końca wszystko skalkulował.

No comments: