Saturday, February 28, 2009

Humor sytuacyjny

Kumpel opowiedział mi następującą historię zasłyszaną w rodzinie:

Było tak, że starsi takiego gościa gdzieś mieli jechać na weekend. Gość zajrzył, że ma wolną chatę i wartoby zorganizować imprezkę. Skrzyknął więc imprezkę, była wódka i panienki. Generalnie wszystko super, imprezka rozwinęła się doskonale, a że gość był młody i do trunkowania jeszcze nieprzyzwyczajony, to przedobrzył z alkoholem i zaczęło gościa ścinać. Resztkami pomyślunku wydumał, że skoro jest zimno na dworze, to się pójdzie przejść, ochłodzi się, to i wytrzeżwieje. Dość chwilę nie wracał, goście naszego bohatera zaczęli się niepokoić i ruszyli na poszukiwania. Po jakimś czasie go odnaleźli. Gość szedł i szedł ale niestety wypił tyle, że alkohol go przemógł totalnie. Padając w amoku alkoholowym na ziemię, gość zawisł na siatce ogrodzeniowej w jakiejś totalnie odlotowej pijackiej pozie, która pewnie zdobyłaby uznanie wśród wielbicieli kalendarza Menelli. Tak też odnależli go znajomi - zwieszającego się z ogrodzenia. Gdzie tu humor ? Ano tuż nad nim wisiała tabliczka z nazwą ulicy. ROZRYWKOWA. Całość została uwieczniona na zdjęciach, których niestety nie mam, ale jak sądzę łatwo możecie sobie je wyobrazić :)

1 comment:

maciek said...

Kiedyś śpiąc pod namiotem nad jeziorem usłyszałem jak ktoś zaczyna się mocno szarpać z kimś/czymś i zaczyna ostro bluzgać dodając do tego słowa "no puść mnie ty" i tu dalej bluzgi lecą. Dobre 10 minut było to wszystko słychać. W końcu pomyślałem, że to jakoś wszystko dziwne jest i postanowiłem wyjść żeby ewentualnie pomóc. Zobaczyłem obrazek jak facet totalnie narąbany stoi przy płocie i szamocze się ze swoim swetrem, który ściągał sobie przez głowę. Miałem niezły ubaw :>