Thursday, August 21, 2008

Dyski twarde

Nie pamiętam dokładnie jakiej pojemności ani firmy był dysk twardy w moim pierwszym komputerze. Podejrzewam choć bez przekonania, że mógł być to dysk 40 MB. W międzyczasie rozwój dysków był tak szybki, że pojemności rosły lawinowo, a ceny malały. Zmieniały się interfejsy, którymi podpinało się dysk do komputera. Zmieniała się też sama technologia. Dzisiaj większość producentów dysków oferuje w swoich dyskach zapis poprzeczny. Pojawiły się dyski SSD, choć powiedzmy sobie wprost, raz że tanie nie są, a dwa, że do końca nie wiadomo, czy należy go postrzegać bardziej jako dysk, czy raczej moduł pamięci. Pewne prawdy pozostały takie same. W dyskach, które używają tradycyjnych talerzy magnetycznych, czym szybciej kręcimy talerzem, tym czas dostępu maleje. Dyski w naszych komputerach domowych ewoluowały więc zmieniając interfejs z ATA na SATA i przechodząc od prędkości 3000 --> 4200 --> 5400 --> 7200 i na tym 7200 pozostało, podczas gdy dyski serwerowe wtedy jeszcze z interfejsem SCSI, a dziś SAS, już dawno przeszły drogę 7200 --> 10000 --> 15000. Tak wiem, wiem. Jest JEDEN produkt firmy Western Digital o nazwie Raptor, i jest to dysk twardy z interfejsem SATA mający 10000 obrotów na minutę. Wszyscy się nim zachwycają, jest drogi, ma małą pojemność, jest głośny (w końcu to 10 000 obrotów na minutę, poza tym dyski serwerowe pracują w serwerowni, gdzie i tak pracuje masa wentylatorów, więc nie ma się co martwić głośnością dysku) ale wydajny i oferuje szybsze czasy dostępu (co jest logiczne, bo przecież mniej czasu zajmuje jeden obrót talerza). Dyski mające 10.000 i 15.000 obrotów mają jeszcze tę wadę, że szybciej się kręcąc, mocniej się nagrzewają i WYMAGAJĄ odrębnego wymuszonego chłodzenia.
Kiedy kilka lat temu byłem zmuszony zakupić blaszaka (czyli komputer PC) świadomie szukałem używanej stacji roboczej (ang. workstation) z wbudowanym na płycie głównej interfejsem SCSI. Pozwoliło mi to bezproblemowo podłączyć jako dysk systemowy nabyty okazyjnie na allegro 18 GB dysk SCSI 15.000 obrotów. Co z tego, że dysk jest głośny i ma tylko 18 GB pojemności a pod nim musi sterczeć wiatrak. Ale za to jak system działa ! Z pewnością jest to najlepiej wydane 50 PLN w historii moich zakupów na allegro. W dzisiejszych czasach jednak co chwila na rynku pojawiają się coraz to szybsze dyski SSD, już teraz znacznie wyprzedzając w osiągach tradycyjne dyski talerzowe. Doszło już nawet do tego, że powoli zaczęły się zadomawiać w zastosowaniach serwerowych. Niektórzy nie bacząc na cenę dysków SSD, budują z nich macierze, wydając przy okazji fortunę na technologię, która nadal jest nowinką na rynku. W laptopach dla najbardziej wymagających klientów jako BTO można zamówić sobie dysk SSD zamiast tradycyjnego. Jednym słowem wszyscy zachłystują się nową technologią i jej wydajnością. Producenci dysków twardych mają za to niezły orzech do zgryzienia, bo powoli zaczyna im się palić grunt pod nogami. Nie trzeba więc było specjalnie długo czekać na informację, że WD pracuje nad dyskiem Raptor 20000 obrotów
I tego, to prawdę mówiąc zupełnie nie umiem sobie wyobrazić.
Już sam dysk 15.000 obrotów w czasie pracy po prostu gwiżdże, bo nie ma jak inaczej nazwać tego odgłosu. Zakres częstotliwości w jakim wydaje ten dźwięk jest taki, że choćby nie wiem jak nie wygłuszał komputera, choćby nie wiadomo ile wentylatorów pakował, to tego dźwięku i tak nie da rady wygłuszyć. Po prostu przy otwartym komputerze plomby człowiekowi zaczynają wypadać. Kiedy więc wypuszczą nowego Raptora 20.000 obrotów, to na pewno będzie super szybki i super drogi, i będzie miał tylko jedno super małe ale : klienci po otwarciu komputera w czasie pracy będą skakać oknami trzymając się oburącz za głowę :)

I to bardzo chciałbym zobaczyć ... i dyski SSD 1 TB po 430 PLN + VAT :)

1 comment:

Valdi said...

e tam, jak sam zauważyłeś wraz ze wzrostem szybkości obrotowej wzrasta częstotliwość hałasu, więc idąc tym tropem można wysnuć przypuszczenie, że wkrótce gwizd HDD przekroczy próg słyszalności... ;) i nastanie błoga cisza :D