Thursday, July 2, 2009

To bzdura, że do trzech razy sztuka, czyli bolesna instalacja Solarisa

Zacznę może od tego, że chciałem sobie postawić w domu Solarisa. Cele były dwa. 1) realizacja swojego zamierzenia o posiadaniu własnego środowiska do ćwiczeń 2) postawienie na tym Oracle'a i przypomnienie sobie wszystkich zawiłości z nim związanych, oraz nauka wszystkiego co pojawiło się w wersjach 10 i 11. Komputer włączyłem, zacząłem instalację i .... jeb. Brakło prądu. Po dłuższej chwili prąd wrócił, odczekałem chwilę i wziąłem się od nowa za instalację. Tu dokonam pewnego skrótu sytuacji i zapytam : Jak myślicie, ile razy brakowało prądu ? [w tym momencie należy sobie pomyśleć jakąś cyfrę]
.
.
.
.
.[spoiler space]
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
[jeszcze nie podglądaj !]
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Prawidłowa odpowiedź brzmi PIĘĆ. Tak, pięć razy wyłączano prąd. I włączano po dłuższej przerwie. Niestety nie da się kontynuować instalacji od przerwanego momentu, więc za każdym razem trzeba było zaczynać od nowa. I za każdym razem jak po długim oczekiwaniu wracało światło, to odczekiwałem jakieś pół godzinki, żeby się przekonać, że już nie walnie. I waliło dopiero jak się brałem za instalację. A ile się przy tym nakląłem, to tylko ja wiem :) Chociaż za ostatnim razem już się prawie przyzwyczaiłem. Jakoś tak na spokojnie to wziąłem.
Tak więc dzięki mojej ukochanej elektrowni [ _serdeczne_ pozdrowienia ] jestem właśnie w trakcie SZÓSTEJ instalacji Solarisa. Co prawda i tak jestem najdalej jak mi się dotąd udało, bo pasek postępu sięga już prawie 85-go procenta. Tyle, że miałem mieć działające środowisko do 10.30 a jest w tej chwili 18:40, i naprawdę jestem ciekaw co takiego się działo, że ponad pół dnia nie było dzisiaj prądu. Za co niniejszym serdecznie mojej elektrowni dziękuję. Dzięki temu jestem w dupie z nauką i mam cały dzień w plecy.

2 comments:

Kasiek said...

1. Nie trza sie było na wieś wyprowadzać.
2. w takich sytuacjach dzwoni się, albo idzie, do zakładu energetycznego, pod który podlegasz i się mówi, że właśnie robiłeś robotę za X tysięcy PLNów na kompie, kiedy jebło. I nie wiesz czy teraz, po piątym razie, uda Ci się odzyskać jeszcze utracone dane. jak nie, to zażyczysz sobie, żeby Ci Zakład energetyczny zwrócił utracone zarobki, no bo w końcu klient swojego zamówienia nie dostanie i Ty jesteś w plecki.
U mojego byłego działało - tak się bali odszkodowań płacić, że chyba własnoręcznie kable trzymali, żeby nie jebło.
Pozdrawiam.

radxcell said...

wymyślili coś takiego jak UPS...