Wednesday, November 5, 2008

Trauma nowego telefonu

Bohaterowie (w kolejności pojawiania się na ekranie):

ME czyli ja - wiecznie uciśniony polski biały murzyn, któremu wiecznie coś nie pasuje, bo naiwnie oczekujący prostoty i jasności w telefonach, a jakby tego było mało przeciwnik windowsów w każdej postaci,
MUT - mój dotychczasowy ukochany telefonik, czyli nokia6310i - z wykształcenia telefon z zawodu kaskader - nie do zajebania jak Chuck Norris, wiecznie zaliczający glebę po wypadnięciu z kieszeni, zsunięciu się z dachu na trawnik, przypadkowym kopnięciu po tarasie (11 metrowy przelot po betonie), ma zajebiaszczą baterię która jak się mało gada, to potrafi trzymać półtorej tygodnia, niebieskie podświetlenie ekranu, na co dzień regularnie ugniatany moim szerokim dupskiem, bo nigdy nie wyciągam go z tylnej kieszeni spodni
MWO - mój wspaniały operator telefonii komórkowej, E=mc2 GSM, który obdarował mnie tym aparatem w zamian za dwuletni haracz
"klapka" - mój nowy telefon,
ZKP - zajebista karta pamięci, w całym laptopie nie mam tyle RAM-u co na tej karcie, ale dostałem w zestawie z telefonem, to co ja się będę burzył, dawali to wziąłem,
Pablo - mieszkaniec śródziemia dostępnego tylko nielicznym, a zawieszonego gdzieś między piekłem a powierzchnią ziemi, na co dzień Bóg i władca hardware'u, hexy z BSOD dekoduje w pamięci, kable sieciowe zaciska powiekami, dyski twarde miażdży w zębach, jednym splunięciem naprawia filesystemy; gdy zmarszczy brwi, wirusy same się odinstalowują; Pablo zagina czasoprzestrzeń, robi dwugodzinną instalację w 15 minut i bez problemu mieści 250 GB danych na 4GB pendrivie; Gdy Panu Bogu wiesza się komputer, dzwoni do Pabla. Podobnie Wielka Trójca i Wszyscy Święci.


Akt1 scena 1:
- MUT ugnieciony po raz dwa tysiące sześćsetny (czyli ojeden raz za dużo) moim szerokim dupskiem zaczyna się znienacka wyłączać. Znienacek występuje kilka razy dziennie, czym doprowadza mnie do szewskiej pasji, ale dzielnie zaciskam zęby

Akt1 scena 2:
- tu fabuła się zagęszcza (kto wie z jakiego filmu to powiedzonko ? :) bo okazuje się, że wyschło moje źródełko i nie da się załatwić kolejnej płyty głównej do MUT, więc nie uda mi się sklonować fonika, wiadomość ta została przeze mnie uczczona okolicznościową 5 minutową wiązanką bez powtórzeń wyrazów powszechnie uznanych za niecenzuralne (przy czym pisząc bez powtórzeń nie biorę tu pod uwagę wyrazu przestankowego "kurwa" pełniącego we wspomnianej wypowiedzi jakże istotną rolę przecinka)

Akt2 scena 1:
W chwili desperacji dzwonię do MWO, zapytując cóże mi tam Mikołaj pod choinkę przynieść może - czyli mówiąc po naszemu - jaki złom mu na magazynie tak dokuczliwie zalega, że gotów mi to oddać za jakieś akceptowalne ilości miedziaków. Ponieważ nie ma takiej siły na ziemi by MWO dał mi nową Nokię 6310i, staję przed wizją nowego telefonu, który nie jest Nokią 6310i.

Akt2 scena 2, czyli cierpienia młodego Wertera:
Nauczony traumatycznymi doświadczeniami z młodości wykreślam z listy wszystko co ma na sobie napis Motorola, Siemens, lub Szajsung, emmmm znaczy się Samsung, a że windowsów nie trawię z defaultu, w efekcie z całej listy została mi do wyboru tylko Nokia i SE.

Akt2 scena 3, czyli doradź mi bracie
Spędzam ze cztery dni czytając recenzje, testy i fora na temat oferowanych mi telefonów. Dowiaduję się, że
a) należę do wymierającego gatunku dinozaurów, którzy pamiętają jeszcze komórki służące tylko do dzwonienia,
b) nikt już takich komórek nie produkuje,
c) leżaki magazynowe 6310i kosztują 1000 PLN,
d) obecnie nawet najsłabszy telefon robi kawę i ma wbudowaną latarkę, mp3 i filmy, radio z RDS-em, obsługuje co najmniej 10 skrótów typu hsDUPA, i generalnie tylko kawy nie parzy

Akt3 scena 1
Udaje się do salonu, wychodzę z "klapką" i ... zaczynają się schody. Nowy telefon ma polskie menu, kolorowe menu, w którym czasem trzeba się przedrzeć przez 15 poziomów kategorii, żeby przestawić jeden dzyndzel i mimo, że jest tego samego producenta co MUT, to okazuje się, że biegam chaotycznie po całym menu szukając jakiejś opcji.
Na dodatek do telefonu dostałem ZKP czyli Zajebistą Kartę Pamięci, dzięki czemu mogę robić nieskończoną ilość zdjęć (dla mnie nieskończoną bo wcześniej i tak padnie bateria w telefonie).

Akt3 scena 2
Niestety bateria okazuje się być dupiata. Po praktycznie jednym dniu używania, jednej nocy w standby i kilku godzinach poranka, "klapka" wydarła ryja, żeby dać jej żreć, i odmówiła dalszej współpracy. Oooooooo żesz k*** j*** m****, wsadziłem jej ładowarkę w dupę i hasta la vista, widzimy się za 10 godzin humorzasta babo.

Akt4 scena 1 - rankiem któregoś dnia
Mija jakiś tydzień. Okazuje się, że w kalendarzu nie można sobie wstawić telefonu do wykonania (albo ja za cholerę tego nie mogę zrobić). Na dodatek Zajebistą Kartę Pamięci trafia szlag a wraz z nią, wszystkie dotychczas wykonane przeze mnie zdjęcia, wgraną muzykę itp itd.

Akt4 scena 2 - tego samego dnia po południu
Chcę zgrać zawartość karty, może cokolwiek jeszcze będzie reagować. Wlokę więc swój tyłek vel pogromcę komórek do Pabla, by pożyczyć od niego czytnik do kart. Na skutek naszej rozmowy zamiast pożyczyć czytnik wykonuję w tył zwrot i po chwili taszczę ze sobą Zajebistą Kartę Pamięci.

Akt4 scena 3 - tego samego dnia, kilka godzin później
Pablo z wielkim smutkiem i współczuciem informuje mnie, że w dniu dzisiejszym po nagłej i intensywnej chorobie pożegnaliśmy naszą przyjaciółkę Zajebistą Kartę Pamięci, która ma w pizdu bad sectorów i nie ma już dla niej nadziei, więc przerywa dalsze leczenie i oddaje mi ją, bo nawet jego boskich mocy nie wystarczy, żeby naprawić taki shit. Nie mam pomysłu co z nią zrobić. Nie nadaje się nawet, żeby nią dupę sobie podetrzeć (bo ma jakieś 4 x 12 milimetrów) a do telefonu już jej nie wsadzę. Oczywiście mogę ją reklamować, ale więcej na tym czasu stracę, niż to warte. Wydaję więc jakieś 25 PLN na nową kartę. W ramach pocieszenia dostaję od Pabla zipa zawierającego wszystko, co tylko udało się z ZKP odzyskać, czym po raz n+1 zyskuje sobie wieczną chwałę i moją wdzięczność.

Epilog:
Z przerażeniem stwierdzam, że muszę zacząć robić regularny BACKUP telefonu. I to już nie jest śmieszne.

PS.
Z powodu braku własnego pomysłu na dalsze losy ZKP ogłaszam mały konkurs. Należy wymyślić, co z nią dalej zrobić. Jury w składzie Me, Myself and I wybierze najlepszy pomysł i wcieli go w życie. Pomysły proszę wpisywać w komentarzach

3 comments:

radxcell said...

W temacie artykulu - http://radxcell.nora.pl/2008/08/30/telefony-komorkowe.html

No i oczywiscie do dzis uzywam 6310i. Nie widze nastepcy. Na Twoim miejscu kupilbym lezaka za 1000.

Kasiek said...

http://sms.pl/tel/nokia,6310i.php

w drugim komciu ktoś pisze, że ma dwa egzemplarze na zbyciu...

Pozdrawiam.

VValdi said...

['] dla 6310i :(

ZKP dodaj do betonu jak będziesz robił sobie coś betonowego w domu. W ten sposób będziesz miał jedyny na świecie BETON Z 16GB pamięci. Nikt nie będzie pytał czy beton potrzebuje pamięci, czy pamięć betonu jest sprawna i czy dane na niej są prawdziwe. A życie uczy że pamięć betonu (np. partyjnego) nie musi być sprawna i że PRAWDA często jest mu obca. Więc ZKP nadaje się dla betonu. CND ;)

No to może Iphone kupisz? hm? sam przyznaj, czyż Twoja zaawansowana Applefilia nie skłania Cię do tego? hihihi :o) Aaaaa zapomniałem że chciałeś telefon do dzwonienia... podobno Iphone nie ma takiej funkcji, albo ma ale głęboko zakopaną w menu i multimediach :o)

No to może nie będę Ci pomagać w sprawie nowego Ulubionego Fona. Jak sam wiesz używam Windy nawet w fonie, więc nie będę Cię zanudzał. ;o)

Windofil