Wednesday, April 1, 2009

Znak naszych czasów

Szukam pracy. Fajnej pracy. Ciężko teraz o taką. Zerkam na oferty pracy z zagranicy. Konkretnie z USA. Kraju, gdzie nie można powiedzieć czarnemu, że jest czarny a zoofilowi, że jest zboczeńcem, bo zaraz ląduje się w sądzie. Pod ofertą pracy znajduję taki dopisek Company does not discriminate in employment matters on the basis of race, color, religion, gender, national origin, age, military service eligibility, veteran status, sexual orientation, marital status, disability, or any other protected class. We support workplace diversity

25 powodów aby umówić się z informatykiem

Trafiłem na taki artykuł : 25 powodów aby umówić się z informatykiem - polecam do czytania, tylko nie wiem czy lepsza ta lista, czy te komentarze pod nią :)

JAG Jeans


Trafiłem na Jag jeans - stronkę zrobioną naprawdę z pomysłem. Można się na chwilę rozerwać. Zwłaszcza, jeśli lubi się fotografować. Polecam

Obalamy 100 mitów

Na stronie Przekroju trafiłem na fajny artykuł pt Obalamy 100 mitów w które wierzą miliony

M jak miłość, K jak kurczak

Wczorajszy dzień wyglądał genialnie. Na dworze ponad 20 stopni w słońcu. Spędziłem sporą część dnia na dworze w towarzystwie pewnej kobiety zwanej potocznie Taczką. Jest taki program Taniec z Gwiazdami. Ja stworzyłem swój program Bieganie z Taczką. Tak, można się śmiać. Biegałem z nią dookoła domu. Rozumiem, że oczyma wyobraźni wszyscy widzą już debila, który jak Benny Hill popierdala dookoła domu z pustą taczką, zaliczając kolejne okrążenia w rytm śmiesznej muzyki, ale to nie do końca tak. Po prostu kupa piachu jest z jednej strony mojego domu, dół do zasypania z drugiej, krótsza droga od piachu do dziury jest takim rozmokniętym trzęsawiskiem, że nadal sam człowiek ma problemy z przejściem tej trasy, a przejechanie tamtędy taczką jest możliwe tylko i wyłącznie pod warunkiem, że posiadamy taczkę z poduszką grawitacyjną, która unosi się nad ziemią i nie dotyka kołem gleby :) Pozostaje więc popierdalać dookoła dłuższą drogą, która od tej krótszej różni się tylko nieco mniejszym stopniem rozmoknięcia. Efektywnie jednak i tak nie można za dużo załadować do taczki, bo ziemia rozstępuje się pod kołami taczki, niezależnie od tego jak szybko by człowiek nie jechał :) Słońce + robota sprawiły, że zdjąłem polar i biegałem w samym T-shircie. Biorąc pod uwagę, że jeszcze 4 dni temu leżało tu jakieś 30 cm śniegu, to uważam, że nie jest źle. Ptaszki śpiewały cudownie, jednym słowem wiosna w pełni. Kiedy męczyłem się bieganiem z taczką, siadałem na schodach do domu, opierałem się o kolumnę przy wejściu, dobra książka do rąk i czytam kilka kolejnych kartek :) Butelka wody mineralnej pod ręką i życie naprawdę wygląda nieźle :) Dużo lepiej, niż prezentują to w filmie M jak miłość, którego ostatni odcinek miałem nieprzyjemność oglądać. Mam swoje słońce, swój kawałek nieba, swoje ptaki świergolące trele, swoją zieloną trawkę dookoła, swoje błoto i wszystko pozostałe mnie nie obchodzi. Skończyłem swoje zajęcia okołodomowe, kiedy było już tak ciemno, że i tak nie miało sensu bieganie z taczką. Można by cały dzień uznać za w pełni udany, gdyby nie jedno małe ale. Nagle, desperacko zachciało mi się rosołu. Rosołu z kury rosołu. Być może mój organizm uznał, że spaliłem za dużo tłuszczu w trakcie pracy i należy uzupełnić zapasy :) Sami wiecie jak to jest, gdy człowieka w żołądku wierci. Musiałem się udać do sklepu. Koniec dnia stał pod znakiem K jak kurczak. Rosołek ugotowała mi Żona. Jednym słowem życie jest piękne.

Gooool !

[nie do wiary, co ?]

Tuesday, March 31, 2009

Wiosna ?

Biorąc pod uwagę dzisiejszy dzień zaczynam myśleć, że faktycznie przyszła Wiosna. Od rana słonko świeci jak szalone, trawka się zieleni, połowa rozlewiska wokół mojego domu zdążyła już wyschnąć, błoto powoli zmienia stan skupienia na gęstszy, piasek nie zapada się już tak bardzo pod stopami/oponami, wróble i inne ptactwo świergoli tak, że po prostu sama radość. Jest tylko jedno małe ale. Jebane Babie lato czy coś takiego. Wszędzie, dokładnie wszędzie lata mnóstwo pajęczynowych nici w powietrzu. Niby mnie mam to gdzieś, bo teoretycznie co mi przeszkadza jakaś pajęczyna w powietrzu, tylko wyobraźcie sobie jak tu się nie wkurwić, jak jadę sobie spokojnie pełną piachu taczką dookoła domu, próbując się przy tym nie wypierdolić na niewyschniętym błocie i nie zapaść na jakiejś piaskowej wydmie, a łatwo nie jest, bo oprócz tych pułapek taczka swoje waży i trzeba pchać konkretnie, a tu jeb, mam nagle na ryju pół kilo pajęczyny. Lubię wiosnę (nie tak jak Alter Mann) ale akurat te pajęczyny to spokojnie mogliby zlikwidować bez najmniejszej szkody dla środowiska. Jebane pajączki.

Wymagania

Siedziałem wczoraj a właściwie dzisiaj prawie do drugiej nad ranem przeglądając oferty pracy i odpowiadając na niektóre z nich. Zajęcie dość ciekawe zwłaszcza, że trafiają się czasem perełki, które potrafią człowieka rozbawić. Pierwsza oferta, która mnie rozbawiła mogłaby spokojnie startować w konkursie na najbardziej enigmatyczne ogłoszenie rekrutacyjne.
Programisty - cóż za słowo studnia mieszczące w sobie całą gamę umiejętności i wiedzy. Kimś innym jest programista mikrosterowników programowalnych (np. do pralki), kimś innym programista flasha, który tworzy mechanizmy na strony www a kimś innym programista unixowy który w c++ dłubie kawałki kodu, wszyscy trzej różnią się od programisty SQL, który swoimi poleceniami wydłubuje informacje z bazy danych. Owszem wszyscy podpadają pod termin programista i teoretycznie każdy z nich może spokojnie nauczyć się programować w czymś innym. Tylko po co tracić czas ? Przekładając to na bardziej zrozumiały dla szarego statystycznego Polaka przykład - goście szukają jakiegoś lekarza. Nie bardzo tylko sami wiedzą, czy ma to być okulista, pulmonolog, chirurg, bakteriolog, pediatra czy proktolog. Ale ma być lekarz :)
Druga rzecz do której chciałbym się czepnąć w dniu dzisiejszym, to dziwny zwyczaj widoczny poniżej.

Po jaką cholerę dokumenty po polsku i angielsku na raz. Znaczy się jak klient nie zrozumie CV po angielsku, to mu się da wersję polską, czy jak ? I dlaczego w formacie doc ? Przecież to jest format Microsoft Office a nawet dzieci z przedszkola wiedzą, że w miarę skomplikowany dokument każda wersja MS Office pokazuje inaczej i układ potrafi się znacznie rozjechać, więc jeśli coś ma wyglądać tak, jak zamierzał autor, to wysyła się PDF a nie doc.

Monday, March 30, 2009

Playboy bez cycków ?

Przeczytałem gdzieś, że w Playboy'u wykorzystano jeden z najnowszych modeli Harleya (tzw. V-Rod Muscle) do sesji foto, więc zacząłem szukać i ..... znalazłem. Rozwalił mnie jednak komentarz do samej okładki Playboya mniej więcej tej treści : What kinda parallel universe did that issue come from? Playboy without Boobies ??? Oh The Humanity!!
Tak zupełnie na marginesie nasunęła mi się ciekawa obserwacja - tylko trzeba spojrzeć tu. Tak, centralnie siedzi tam ta sama chudzinka co na okładce, epatując swoimi długimi blond włosami, choć na przykład moja Żona miała dłuższe i ładniejsze, gdy się pobieraliśmy, ale nie do tego tu dążę - spójrzcie nieco niżej. Pod jej lewą rękę. Wiele rzeczy w życiu widziałem i staram się już nie dziwić kolejnym wymysłom ludzkości, jest jednak małe ale. Człowiek żyjąc codziennością nie spodziewa się, że Metallica zacznie grać disco polo, a Doda zostanie lead vocalem Behemotha. Analogicznie Harley, czyli marka zdecydowanie tradycyjna wydawałby się zobowiązany do trzymania się pewnych "tradycyjnych" rozwiązań, typu silnik w układzie V itp. Nie sądziłem, że doczekam dnia w którym Harley walnie w swoim motocyklu światła z LED-ów. W wielu motocyklach widziałem światło z LED-ów, ale nigdy bym nie przypuszczał, że zobaczę je w HD. Postawiłbym nawet na to flaszkę. I jak widać przegrałbym. Ciekawe co będzie następne ???

[na marginesie: wyszło jednak na to, że komuś w firmie HD spodobała się ta blond chudzinka, bo zaprosili ją też do pozowania do oficjalnego kalendarza HD V-Rod 2009]

Czasy się zmieniły