Friday, March 6, 2009

zaskakująca prawda

Kumpel którego mojego firma pożegnała jakiś miesiąc przede mną, gdy się spotkaliśmy powiedział : stary ja jestem tak zajęty jak nigdy dotąd, to jest tak, że bezrobotny na nic nie ma czasu i to jest święta prawda Nie bardzo umiałem go wtedy zrozumieć, bo wydawało mi się, że jak nie chodzisz do roboty to masz czas na wszystko. Bzdura. Od momentu gdy dostałem wypowiedzenie, przekonałem się, że to jest prawda ! Dziś jest piątek, czyli kończy się pierwszy tydzień mojego urlopu. W tym czasie jedyne dwie rzeczy jakie udało mi się zrobić dla siebie jako siebie, to poskładać do kupy komputer i posprzątać mój pierdolnik (czyli mój zagracony pokój). Resztę czasu spędzilem (straciłem) na różne działalności okołodomowe typu grzebanie się w czymś, sprzątanie, montowanie czegoś, itp itd oraz SPANIE. Tak, to jest zaleta urlopu spędzanego w domu. Za oknem wieje zimny wiatr, ciśnienie spada, odczuwasz pewną senność, bierzesz książkę/gazetę, kładziesz się na kanapie i czytasz .... dwie godzinki póżniej budzisz sie i kontynuujesz rozpoczętą pracę :) Najciekawsze jest to, że jak na to patrzę, to widzę, że najwięcej czasu schodzi na jakieś drobnostki, typu przygotowanie śmieci do wywozu, poprawienie gniazdek, które panowie fachowcy raczyli wyrwać ze ściany itp itd. Tak swoją drogą a propos fachowców to odnoszę wrażenie, że jest to nacja niereformowalna w żaden sposób. Na parterze naszego domu jest duży pokój, w którym do tej pory mieściła się "siedziba" i warsztat zarazem wszelakich ekip jakie się ostatnio u nas przewijały - tam pracowali, tam jedli itp itd. Kiedy już było tam nawalone takie ilośći rzeczy, że wejść się nie dawało, wziąłem się za uprzątnięcie tej stajni Augiasza. Co się okazało. Panowie fachowcy nie widzieli problemu w pakowaniu plastiku/papieru/gruzu/jedzenia/drewna do jednego worka. Co wiecej trafila sie rolka workow (podejrzewam że kupiłem przez pomyłkę) tak wielkich, że wszedł bym cały i jeszcze zakręcił kokardkę na końcu, nie miały co prawda metki ale tak na oko mialy chyba z 200-240 litrów, to goście pakowali do tych worków tak długo, aż od ciężaru worka się z miejsca ruszyć nie dało. Wczoraj rozsegregowałem 3 takie worki - dzieląc i segregując śmieci do mniejszych 120 litrowych. Genialna robota w kupie kurzu i smrodzie (a wspominałem, że panowie resztki jedzenia też nam w domu zostawili ???), gdzieś w okolicach czwartej godziny sprzątania stracilem wiarę, że uda mi się w tym dniu dotrzeć do okna (a wejście do pokoju jest dokladnie po drugiej stronie pokoju). Jakimś cudem jednak się udało. Teraz pozostaje tylko posprzątać cały dom po wspaniałej ekipie montującej drzwi, która nie zrozumiała, że ma szlifować i ciąć w jednym pokoju, dzięki czemu cały dom na wszystkich możliwych powierzchniach (łącznie z pionowymi - czyli ściany i skosy) pokryty jest równomierną wartwą pyłu ze szlifowania. Tak więc mam do odkurzenia i przejechania na mokro ok. 200 m2 podłóg, jakieś 3 x tyle ścian i jeszcze wszystkie drzwi i ościeżnice. Do tego w łapaczu stoi stos gratów czekających na wyniesienie do garażu :) zapowiada się dłuuugi piątek.

Tuesday, March 3, 2009

Barto dance

Kolejny raz odwiedzam mój ulubiony Zryty Beret i kolejny raz się popłakałem ze śmiechu. Zresztą, co ja będę opowiadał, to trzeba samemu zobaczyć --> Barto dance

Manual do lampy

Wspominałem już jakim uwielbieniem darzę amerykański zwyczaj traktowania użytkowników jak ostatnich debili i dołączania do najprostszej rzeczy 200 stronicowych manuali mówiących o tym, czego nie należy robić z daną rzeczą ? Śmiem sądzić, że producent mojej lampy podsufitowej wysyła swoją produkcję jeśli nie do USA, to chociaż na daleki Zachód. Kupiłem bowiem lampę, ale położyłem paczkę na podłodze w pokoju i czekała aż znajdę czas. Dopiero dzisiaj ją otwarłem i sięgnąłem z ciekawości po stertę papierów tam się znajdującą - a wśród niej znalazłem taki oto kwiatek. Setnie się ubawiłem przy tej lekturze. Mam nadzieje, że zdjęcie będzie wystarczająco wyrażne, by można było odczytać tekst tej ulotki :) No to zapraszam do lektury.

wierszyk zimowy

Zima, zima, śnieżek prószy,
Marzną noski, marzną uszy,
Marzną nóżki i paluszki,
A dziewczynkom też cycuszki,
I dziewczynki myśl nurtuje,
Czy chłopakom marzną ......? :-)

Cena małżeństwa

Napatoczył mi się taki artykuł --> Zofia Milska-Wrzosińska - Cena małżeństwa , czytam, czytam i ... aż dziw bierze, że napisany przez kobietę.

O kryzysie

uwaga dziecko !

[ze wszystkich napotkanych do tej pory znaków o dzieciach w samochodach, ten jest chyba najfajniejszy :D]

Jakiś napis na ścianie :)

To graffiti trafiłem na ścianie transformatora koło głównej siedziby ZUS-u na Czerniakowskiej. Długo patrzyłem, żeby zrozumieć co tu jest napisane i nadal nie wiem. Na ZHP to nie wygląda, raz, że harcerze by pewnie nie malowali reklamowych graffiti na ścianach a dwa, że przedostatnia litera wygląda jak "i". Podejrzewałem, że napis ten brzmi ZHIF - i sprawdziłem to nawet w google'u, ale gdy google na pierwszym miejscu zwróciło taki wynik --> ZhIF - public women organization in Russia , porzuciłem ten pomysł. Ktoś ma pomysł, co tu jest napisane i co to oznacza ? Czy mam rozumieć, że gość robiący to graffiti, był tak nawalony, że narysował trzy/cztery litery które do siebie nie pasują ?

Widzew wita kibiców