Dziś w pracy - siadam do biurka - a kumpel:
k : - co powiesz ?
ja: - ?! (spojrzenie z uniesionymi brwiami i wzruszeniem ramion)
k : - miałem nadzieję, ze powiesz coś mądrego
ja: - E=mc2 ???
kumpela siedząca obok : wybuch śmiechu
Thursday, November 13, 2008
Masz wścibską teściową ?
Masz wścibską teściową ? No to możesz dostać rozwód ! Okazuje się, że włoski trybunał kościelny a potem i sąd uznali zgodnie, że wścibstwo teściowej narusza umowę przedślubną i jest podstawą do ogłoszenia rozwodu Co ciekawe wg statystyk teściowe we Włoszech są powodem 30% rozwodów i separacji - moim zdaniem ten wynik nie jest niczym dziwnym pamiętając że ten naród porozumiewa się krzykiem.
Najlepszy mebel miejski
Dziennik metro (taka bezpłatna gazeta rozdawana w kilku miastach Polski) ogłosił wśród czytelników konkurs na najlepszy mebel miejski. Nie ukrywam, że przeglądając zgłoszone "meble" odczuwam żal, że ładne rzeczy w naszych miastach zamiast być powszechne i budzić powszechny zachwyt, to są tak cholernie rzadkie, że kiedy już się trafiają, to od razu trafiają na konkurs.
Poznaj siłę swojego hasła
Chcesz poznać siłę swojego hasła ? Banalnie proste, ale uwaga, bo można się zdołować, lub obrosnąć w piórka. Jak ? Wchodzimy na stronę hackosis.com wpisujemy w odpowiednie okienka informacje o naszym haśle i dowiadujemy się ile dni zajęłoby nowoczesnemu komputerowi złamanie go :)
Niedoszły samobójca przypadkowo zabił sąsiada
Jak doniosła Wyborcza Niedoszły samobójca próbując odebrać sobie życie przypadkowo zabił sąsiada. W sumie gość nie zginął, ale nominowałbym go do wzmianek w nagrodzie Darwina. Z tego co doniosła prasa, to gość został aresztowany i nawet stanął przed sądem. Nie napisano by gość został skazany, więc zakładam, że proces jeszcze trwa, ale jak znam życie, to będzie chyba pierwszy przypadek gdy oskarżony żąda dla siebie kary śmierci, a sąd okaże litość i skieruje matołka na przeszkolenie z technik popełniania samobójstwa.
Wednesday, November 12, 2008
Lekcja antymotywacji
[mała historyjka dla tych, którzy nie wiedzą, czy warto pracować w korporacji]
Zgodnie z teorią pracodawca musi wyznaczyć dzień wolny i tak dalej. Mój wyznaczył go na 10-tego, więc dopiero dzisiaj po 4 dniach wolnego wróciłem do pracy i ..... na dzień dobry otrzymałem fantastyczną lekcję antymotywacji.
Zgłoszono mi problem z Programem Płatnika. który na starcie nie widział certyfikatów i witał się serią komunikatów o błędach. Dziewczyna po południu miała wysyłać dane więc deadline był bardzo dokładnie określony. Ja natomiast od zawsze stanowiłem III (najwyższą) grupę wsparcia dla Płatnika. Spędziłem od 8.30 rano do 13.00 próbując naprawić problem, angażując w to po drodze jednego z lepszych systemowców od XP, w końcu po długich bojach temat został rozwiązany, Płatnik pracuje OK, dziewczyna może wysyłać, jednym słowem victoria. Wróciłem zwycięski do biurka, gdzie usłyszałem od mojej fantastycznej szefowej, że jej zdaniem straciłem czas i właściwie nie powinienem był się tym zajmować, bo to miało związek z systemem i powinni się tym zajmować systemowcy a w ogóle to było banalne i mógł to załatwić helpdesk. Zastanawiam się tylko jak oni mieli to rozwiązać, raz że nie znają Płatnika tak jak ja, a dwa, że jestem jedną z trzech osób jakie w ogóle znają hasło do bazy produkcyjnej Płatnika i mam zakaz udostępniania go komukolwiek (łącznie z helpdeskiem, który dzięki temu musi na mnie czekać przy każdej instalacji Płatnika).
Wychodzi na to, że po raz kolejny trzeba było się nie angażować, temat zostawić żeby poleżał w spokoju, poczekać aż firma nie wyśle danych i dostanie zjebę i karę od ZUSu i pewnie byłoby dobrze.
I wkurzony, jak zwykle w takich sytuacjach, w poczuciu kolejnej dobrze wykonanej i jak zwykle niedocenionej i zbagatelizowanej roboty zszedłem na stołówkę na obiad. Ech życie korporacyjne.
Zgodnie z teorią pracodawca musi wyznaczyć dzień wolny i tak dalej. Mój wyznaczył go na 10-tego, więc dopiero dzisiaj po 4 dniach wolnego wróciłem do pracy i ..... na dzień dobry otrzymałem fantastyczną lekcję antymotywacji.
Zgłoszono mi problem z Programem Płatnika. który na starcie nie widział certyfikatów i witał się serią komunikatów o błędach. Dziewczyna po południu miała wysyłać dane więc deadline był bardzo dokładnie określony. Ja natomiast od zawsze stanowiłem III (najwyższą) grupę wsparcia dla Płatnika. Spędziłem od 8.30 rano do 13.00 próbując naprawić problem, angażując w to po drodze jednego z lepszych systemowców od XP, w końcu po długich bojach temat został rozwiązany, Płatnik pracuje OK, dziewczyna może wysyłać, jednym słowem victoria. Wróciłem zwycięski do biurka, gdzie usłyszałem od mojej fantastycznej szefowej, że jej zdaniem straciłem czas i właściwie nie powinienem był się tym zajmować, bo to miało związek z systemem i powinni się tym zajmować systemowcy a w ogóle to było banalne i mógł to załatwić helpdesk. Zastanawiam się tylko jak oni mieli to rozwiązać, raz że nie znają Płatnika tak jak ja, a dwa, że jestem jedną z trzech osób jakie w ogóle znają hasło do bazy produkcyjnej Płatnika i mam zakaz udostępniania go komukolwiek (łącznie z helpdeskiem, który dzięki temu musi na mnie czekać przy każdej instalacji Płatnika).
Wychodzi na to, że po raz kolejny trzeba było się nie angażować, temat zostawić żeby poleżał w spokoju, poczekać aż firma nie wyśle danych i dostanie zjebę i karę od ZUSu i pewnie byłoby dobrze.
I wkurzony, jak zwykle w takich sytuacjach, w poczuciu kolejnej dobrze wykonanej i jak zwykle niedocenionej i zbagatelizowanej roboty zszedłem na stołówkę na obiad. Ech życie korporacyjne.
Tuesday, November 11, 2008
Google też świętuje 11 listopada
Nasza klasa ekstremalnie
Wiadomo było odkąd pojawił się portal nasza-klasa.pl, że ludzie będą próbowali się wypromować i pokazać się jako dużo lepsi i atrakcyjniejsi, niż są w rzeczywistości. Niestety twórcy portalu chyba nie przewidzieli, że ludzie w niektórych przypadkach idą na żywioł, dostarczając przy okazji dzikiej rozrywki nam zwykłym zjadaczom chleba :) oraz materiałów do prac doktorskich wielkiej rzeszy badaczy zachowań ludzkich. Szczególnie ekstremalne przypadki udokumentowane są na http://n-klasa.blogspot.com oraz http://enklasa.blogspot.com. Gorąco polecam te dwie strony, można się nieźle upłakać, lojalnie jednak ostrzegam, wcześniej odstawcie napoje, bo rodzynki z naszej-klasy są tak ekstremalne, że można zapluć monitor.
Prezydent Kaczyński ?
Nie tak dawno były w prasie zdjęcia jak prezydent Kaczyński miał na ręce zegarek założony do góry nogami (znaczy godzinę 12 miał na dole, a 6 u góry), ale pomyślałem, że może po mocnej imprezie gość rano się jeszcze nie obudził, jak się ubierał. Starałem się być wyrozumiały.
Relacja z uroczystej zmiany warty sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie - śpiewają hymn.
Prezydent NIE ŚPIEWA
Kurna, wybraliśmy Eskimosa, że nie zna słów czy jak ? 3 letnie dzieciaki znają słowa.
Dla niezorientowanych kilka słów wyjaśnienia. Plac Piłsudskiego przylega do Parku Saskiego a Grób Nieznanego Żołnierza znajduje się dokładnie na granicy między nimi. Plac Piłsudskiego jest wielkości .. hmm nie pomylę się specjalnie jak powiem dwóch - trzech boisk piłkarskich, Park Saski jest jak 10-15 boisk piłkarskich - jednym słowem - ogromna otwarta powierzchnia pełna drzew i alejek ... Prezydent zaczyna przemowę i mówi :
"witam wszystkich zgromadzonych na tej sali"
Co kurwa ??? Jakiej sali ! Gość się najarał jakiegoś stuffu przed wyjściem na mównicę, czy jak ?
Staram się nie uprzedzać do ludzi i nie oceniać ich, bo wiadomo, że nikt nie jest święty, , ale czasem się po prostu nie da. Polityką się nie interesuję, bo uczciwych polityków można u nas policzyć na palcach jednej ręki emerytowanego drwala, a denerwować się nie chcę, ale uważam, że pewnych faktów się po prostu nie da zignorować.
Co ten gość robi na tym stanowisku ???
Kocham ten kraj i nie wyobrażam sobie życia gdziekolwiek indziej. Tu jest moje miejsce i tu jest miejsce mojej rodziny. Może Polska nie jest zbyt silna i wielka gospodarczo, może zmagamy się z problemami, ale mamy swoją dumę, bo jesteśmy Polakami. A takie zachowania na tym stanowisku to jest pośmiewisko i drwina z Polski na arenie międzynarodowej.
Relacja z uroczystej zmiany warty sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie - śpiewają hymn.
Prezydent NIE ŚPIEWA
Kurna, wybraliśmy Eskimosa, że nie zna słów czy jak ? 3 letnie dzieciaki znają słowa.
Dla niezorientowanych kilka słów wyjaśnienia. Plac Piłsudskiego przylega do Parku Saskiego a Grób Nieznanego Żołnierza znajduje się dokładnie na granicy między nimi. Plac Piłsudskiego jest wielkości .. hmm nie pomylę się specjalnie jak powiem dwóch - trzech boisk piłkarskich, Park Saski jest jak 10-15 boisk piłkarskich - jednym słowem - ogromna otwarta powierzchnia pełna drzew i alejek ... Prezydent zaczyna przemowę i mówi :
"witam wszystkich zgromadzonych na tej sali"
Co kurwa ??? Jakiej sali ! Gość się najarał jakiegoś stuffu przed wyjściem na mównicę, czy jak ?
Staram się nie uprzedzać do ludzi i nie oceniać ich, bo wiadomo, że nikt nie jest święty, , ale czasem się po prostu nie da. Polityką się nie interesuję, bo uczciwych polityków można u nas policzyć na palcach jednej ręki emerytowanego drwala, a denerwować się nie chcę, ale uważam, że pewnych faktów się po prostu nie da zignorować.
Co ten gość robi na tym stanowisku ???
Kocham ten kraj i nie wyobrażam sobie życia gdziekolwiek indziej. Tu jest moje miejsce i tu jest miejsce mojej rodziny. Może Polska nie jest zbyt silna i wielka gospodarczo, może zmagamy się z problemami, ale mamy swoją dumę, bo jesteśmy Polakami. A takie zachowania na tym stanowisku to jest pośmiewisko i drwina z Polski na arenie międzynarodowej.
Subscribe to:
Posts (Atom)
