Tuesday, July 12, 2011
Statystyki
Znalazłem taką informację:
8 proc. Polaków jeździ na rowerze dla przyjemności, 27 proc. na zakupy, a 9 proc. do pracy – czytamy w raporcie TNS OBOP z 2010 r.
via aktywni.pl: Ostre koła - fixed gear
I teraz poczułem się jak lewica, prawica i ich opozycja jednocześnie, bo na rowerze zdarza mi się jeździć i dla przyjemności i do pracy i na zakupy :)
I teraz taka kwestia mnie zaciekawiła : jak Wy najczęściej jeździcie na rowerze ? dla przyjemności, na zakupy czy do roboty ? :)
8 proc. Polaków jeździ na rowerze dla przyjemności, 27 proc. na zakupy, a 9 proc. do pracy – czytamy w raporcie TNS OBOP z 2010 r.
via aktywni.pl: Ostre koła - fixed gear
I teraz poczułem się jak lewica, prawica i ich opozycja jednocześnie, bo na rowerze zdarza mi się jeździć i dla przyjemności i do pracy i na zakupy :)
I teraz taka kwestia mnie zaciekawiła : jak Wy najczęściej jeździcie na rowerze ? dla przyjemności, na zakupy czy do roboty ? :)
Monday, July 11, 2011
Drogi przyjacielu
Sunday, July 10, 2011
Lista Przebojów Trójki - miejsce 1
Jak doniósł mi mój przyjaciel obecnie to nagranie zajmuje pierwsze miejsce na Liście Przebojów programu trzeciego Polskiego Radia. Uważam jednak, że poniższa wersja jest lepsza niż wersja z płyty 21 :) Generalnie rzadko się chyba zdarza, że artysta jest lepszy na koncercie na żywo niż na płycie studyjnej a tak jest właśnie w tym przypadku. Polecam :)
Adele - Set Fire To The Rain (Live from the Tabernacle, London, 24 January 2011)
Adele - Set Fire To The Rain (Live from the Tabernacle, London, 24 January 2011)
Saturday, July 9, 2011
Friday, July 8, 2011
Najpopularniejsza muzyka na świecie
One of the most familiar pieces of music in the world, says Gopinath, is the "Nokia Tune" - you know it (http://bit.ly/4sqW5q) - which "is heard 1.8 billion times a day."
via: Symphony in B(eeps)
via: Symphony in B(eeps)
Thursday, July 7, 2011
Patton P42H
Taka ciekawostka o zegarku Patton P42H:

CHALLENGES A PATTON P42H attached to the wreck of a cargo ship at the bottom of the INDIAN OCEAN. The watch is fixed to a wire inside the ship's bridge. Once a month, deep-sea divers check that the case is watertight and the movement is functioning correctly.
To date, the P42 HYPERBAR remains watertight at over 1000 metres and continues to give the exact time without any variation since its immersion. The expected lifetime of the watch’s lithium battery is approximately ten years. We will keep you updated on the evolution of this underwater adventure . . .
I to lubię. Firma nie wciska ludziom bullshitu, tylko robi prawdziwy test w prawdziwych warunkach i sprzedaje to, co faktycznie sama przetestowała.
Szacun.
Więcej na ten temat --> PATTON Watches (intro)

CHALLENGES A PATTON P42H attached to the wreck of a cargo ship at the bottom of the INDIAN OCEAN. The watch is fixed to a wire inside the ship's bridge. Once a month, deep-sea divers check that the case is watertight and the movement is functioning correctly.
To date, the P42 HYPERBAR remains watertight at over 1000 metres and continues to give the exact time without any variation since its immersion. The expected lifetime of the watch’s lithium battery is approximately ten years. We will keep you updated on the evolution of this underwater adventure . . .
I to lubię. Firma nie wciska ludziom bullshitu, tylko robi prawdziwy test w prawdziwych warunkach i sprzedaje to, co faktycznie sama przetestowała.
Szacun.
Więcej na ten temat --> PATTON Watches (intro)
Wednesday, July 6, 2011
Monday, July 4, 2011
Kobieta mną pozamiatała
Macie czasem tak, że znienacka doświadczacie czegoś, co wprawia was w bezsprzeczne zdumienie i zachwyt ? No to właśnie czegoś takiego doświadczyłem parę dni temu natykając się na ten teledysk.
Na scenę wyszła piękna młoda kobieta. Ubrana bardzo elegancko. Umalowana bardzo rozsądnie, jak na dzisiejsze czasy. I na dodatek mająca naprawdę bardzo kobiecą figurę. I absolutnie powalający głos. Pomijając fortepian praktycznie a capella wykonała swoją piosenkę tak, że z wrażenia zbierałem szczękę z podłogi. Refren wykonała z taką siłą i z takim potencjałem, że zdołałem tylko pomyśleć "Jezu ale dziewczyna ma głos".
I nie śpiewała ani o narkotykach, ani seksie, ani nawet balangach. I w takcie śpiewania nie tańczyła, nie wykonywała żadnych dwuznacznych ruchów miednicą, nie głaskała się po kroczu ani nawet nie machała rękami jakby ją właśnie prąd kopnął. Nie. Cała jej choreografia sprowadzała się do tego, ze stała przy mikrofonie śpiewając swoją piosenkę. Elegancka. Piękna. Niewzruszona. A jednocześnie całą sobą wyrażającą emocje zawarte w tej piosence. Ta piosenka w jej wykonaniu, to bardzo silne przeżycie, to przygoda pełna najlepszych emocji. Po prostu kobieta mną pozamiatała tą piosenką.
Adele - Someone like you (live on the british awards 2011)
Zainteresowany kim jest ta dziewczyna poszukałem innych jej nagrań na youtubie. I jeśli ktoś ma wątpliwości, ze to dziewczę, to muzyczny diament proponuję obejrzeć cały jej koncert unplugged w BBC Radio 1, część --> 1, 2, 3, 4, 5,6.
Wracając jednak do jej innych nagrań - nie wiem czy to bardziej - zabawne, czy smutne, pod kilkoma z nagrań z koncertów ludzie dosłownie skarżyli się, że to na pewno był playback, bo to niemożliwe, żeby na żywo brzmiało tak samo jak na płycie. Po prostu tak się wszyscy przyzwyczaili do wszechobecnej miernoty, która bez konsoli studia nagraniowego nie jest w stanie podejść do mikrofonu i normalnie zaśpiewać, że jak nagle wśród tej miernoty trafił się taki talent, to już wydaje się dziwne i podejrzane :)
A jak Wam się podobają jej nagrania ?
Na scenę wyszła piękna młoda kobieta. Ubrana bardzo elegancko. Umalowana bardzo rozsądnie, jak na dzisiejsze czasy. I na dodatek mająca naprawdę bardzo kobiecą figurę. I absolutnie powalający głos. Pomijając fortepian praktycznie a capella wykonała swoją piosenkę tak, że z wrażenia zbierałem szczękę z podłogi. Refren wykonała z taką siłą i z takim potencjałem, że zdołałem tylko pomyśleć "Jezu ale dziewczyna ma głos".
I nie śpiewała ani o narkotykach, ani seksie, ani nawet balangach. I w takcie śpiewania nie tańczyła, nie wykonywała żadnych dwuznacznych ruchów miednicą, nie głaskała się po kroczu ani nawet nie machała rękami jakby ją właśnie prąd kopnął. Nie. Cała jej choreografia sprowadzała się do tego, ze stała przy mikrofonie śpiewając swoją piosenkę. Elegancka. Piękna. Niewzruszona. A jednocześnie całą sobą wyrażającą emocje zawarte w tej piosence. Ta piosenka w jej wykonaniu, to bardzo silne przeżycie, to przygoda pełna najlepszych emocji. Po prostu kobieta mną pozamiatała tą piosenką.
Adele - Someone like you (live on the british awards 2011)
Zainteresowany kim jest ta dziewczyna poszukałem innych jej nagrań na youtubie. I jeśli ktoś ma wątpliwości, ze to dziewczę, to muzyczny diament proponuję obejrzeć cały jej koncert unplugged w BBC Radio 1, część --> 1, 2, 3, 4, 5,6.
Wracając jednak do jej innych nagrań - nie wiem czy to bardziej - zabawne, czy smutne, pod kilkoma z nagrań z koncertów ludzie dosłownie skarżyli się, że to na pewno był playback, bo to niemożliwe, żeby na żywo brzmiało tak samo jak na płycie. Po prostu tak się wszyscy przyzwyczaili do wszechobecnej miernoty, która bez konsoli studia nagraniowego nie jest w stanie podejść do mikrofonu i normalnie zaśpiewać, że jak nagle wśród tej miernoty trafił się taki talent, to już wydaje się dziwne i podejrzane :)
A jak Wam się podobają jej nagrania ?
Thursday, June 30, 2011
25 km cudzym rowerem czyli siła przyzwyczajenia
Zdarzyło mi się okazyjnie przejechać cudzym rowerem 25 km. Co ważne rower ten ma koła 26" i jeśli chodzi o geometrię ramy, to jest typowym góralem jakich pełno jeździ teraz na ulicach, czyli ma kierownicę bardzo nisko i daleko od siodła. Dzięki temu jadąc na rowerze dosłownie się leży, mniej więcej tak, jak na kolarzówce. A to nie jest moja ulubiona pozycja do jazdy.
Oceniając ten rower starałem się nie brać pod uwagę moich uprzedzeń do leżenia na rowerze ale powiem wprost : strasznie się umęczyłem w czasie jazdy na nim.
Po pierwsze pozycja. Leży się (dosłownie), więc trzeba nienaturalnie zadzierać łeb do góry, żeby w ogóle widzieć, gdzie się jedzie. Samobójcą nie jestem, lubię i potrzebuje widzieć gdzie jadę, więc po przejechaniu widocznej na poniższej mapce 20km trasy czułem wszystkie mięśnie karku. Pokonane później 5 km tylko "poprawiły" to zmęczenie.
Jakby tego było mało, to dodatkowo w czasie jazdy umęczyłem się psychicznie osiąganą przez rower "zawrotną" prędkością. Już wcześniej miałem świadomość, że mniejsze koło 26" w połączeniu z zupełnie innymi przełożeniami da zupełnie inny efekt niż moje szalone 28". Nie miałem jednak pojęcia, że będzie to taki dramat. Apogeum było, jak wjechałem an ścieżkę rowerową na Wale Miedzeszyńskim. Ścieżkę zrobiono dokładnie na szczycie wału przeciwpowodziowego, dzięki czemu wiatr nie mając przeszkód, hula tam z dużą prędkością /siłą bez jakichkolwiek ograniczeń. Wybór więc jest taki, że albo bardzo pomaga w jeździe popychając w plecy albo bardzo przeszkadza wiejąc "na klatę". Akurat tak trafiłem, że wiatr bardzo przeszkadzał. Nie pomagała tu ani moja leżąca pozycja ani najlepsze możliwe przełożenie. Suma sumarum wrażenie było mniej więcej takie jakbym stukilowym rowerem jechał w smole.
Zaczynam rozumieć, czemu kumpel, który swoim 26" góralem dojeżdża do pracy, zdecydował się wymienić zębatki na inne - dzięki temu dużo szybciej może jechać.
W każdym razie jak już dojechałem na miejsce i zasiadłem z pożyczonego roweru, z czułością pomyślałem o moim rowerze z kołami 28", i dużo bardziej wyrozumiale podszedłem do zastrzeżeń jakie dotychczas do niego miałem. Nie ma to jak swoje. Może nie jest to Ferrari ale na moje potrzeby wystarczy.

btw. gorąco polecam serwis rowerowy Auto Kowalczyk znajdujący się w Józefowie (jeśli wieziecie rower z warszawy SKM-ką, to należy wysiąść przystanek wcześniej na stacji Michalin)
Oceniając ten rower starałem się nie brać pod uwagę moich uprzedzeń do leżenia na rowerze ale powiem wprost : strasznie się umęczyłem w czasie jazdy na nim.
Po pierwsze pozycja. Leży się (dosłownie), więc trzeba nienaturalnie zadzierać łeb do góry, żeby w ogóle widzieć, gdzie się jedzie. Samobójcą nie jestem, lubię i potrzebuje widzieć gdzie jadę, więc po przejechaniu widocznej na poniższej mapce 20km trasy czułem wszystkie mięśnie karku. Pokonane później 5 km tylko "poprawiły" to zmęczenie.
Jakby tego było mało, to dodatkowo w czasie jazdy umęczyłem się psychicznie osiąganą przez rower "zawrotną" prędkością. Już wcześniej miałem świadomość, że mniejsze koło 26" w połączeniu z zupełnie innymi przełożeniami da zupełnie inny efekt niż moje szalone 28". Nie miałem jednak pojęcia, że będzie to taki dramat. Apogeum było, jak wjechałem an ścieżkę rowerową na Wale Miedzeszyńskim. Ścieżkę zrobiono dokładnie na szczycie wału przeciwpowodziowego, dzięki czemu wiatr nie mając przeszkód, hula tam z dużą prędkością /siłą bez jakichkolwiek ograniczeń. Wybór więc jest taki, że albo bardzo pomaga w jeździe popychając w plecy albo bardzo przeszkadza wiejąc "na klatę". Akurat tak trafiłem, że wiatr bardzo przeszkadzał. Nie pomagała tu ani moja leżąca pozycja ani najlepsze możliwe przełożenie. Suma sumarum wrażenie było mniej więcej takie jakbym stukilowym rowerem jechał w smole.
Zaczynam rozumieć, czemu kumpel, który swoim 26" góralem dojeżdża do pracy, zdecydował się wymienić zębatki na inne - dzięki temu dużo szybciej może jechać.
W każdym razie jak już dojechałem na miejsce i zasiadłem z pożyczonego roweru, z czułością pomyślałem o moim rowerze z kołami 28", i dużo bardziej wyrozumiale podszedłem do zastrzeżeń jakie dotychczas do niego miałem. Nie ma to jak swoje. Może nie jest to Ferrari ale na moje potrzeby wystarczy.

btw. gorąco polecam serwis rowerowy Auto Kowalczyk znajdujący się w Józefowie (jeśli wieziecie rower z warszawy SKM-ką, to należy wysiąść przystanek wcześniej na stacji Michalin)
Subscribe to:
Posts (Atom)
