Monday, December 1, 2008

Polonez

Przypadkiem natrafilem na Poloneza, którego właściciel zdecydowanie miał poczucie humoru


Sunday, November 30, 2008

Bar


Drift traktorem

Sądzicie, że nie da się zrobić driftu traktorem ? Ano da się. Wymagana tylko do tego jest rozjeżdżona mokra glina. Na czymś takim ślizga się nawet pies, który ma 4 nogi i z zasady nie ślizga się na niczym oprócz lodu :)

Łyżka

Bitwa pod Grunwaldem czyli wyprzedaż

Widzieliście Bitwę pod Grunwaldem pędzla Matejki ? Można założyć, że każdy kiedyś widział jeśli nie oryginał z Muzeum Narodowego, to chociaż reprodukcję w książce do histrii czy WOS-u. Czemu do tego nazwiązuję? Chyba dwa lata temu gdy MediaMarket na Ostrobramskiej (w Warszawie) robił wyprzedaż, to pod sklepem tuż przed otwarciem rozgrywały się takie sceny, że gdyby Matejko żył, lub by go jakimś cudem wskrzeszono, to śmiało mógłby malować drugą część swojego obrazu. Zdjęcia tamtych wydarzeń krążyły swego czasu po internecie, szeroko dyskutowano zniszczenia jakie spowodował szarżujący tłum i wydawałoby się, że już nic nie jest w stanie nas zaskoczyć .... a tu proszę. W czasie wyprzedaży w nowojorskim Wal-Marcie pracownik sklepu, który otwiera ł drzwi wejściowe nie zdążył uskoczyć w bezpieczne miejsce przed napierającym na drzwi tłumem i został ZADEPTANY na śmierć

Reklamy wszechobecne

Za granicą raczej nie stosuje się tak agresywnego zasłaniania wszystkiego reklamami jak u nas. W takiej np. Warszawie wszędzie gdzie się tylko da wiszą reklamy. W niektórych miejscach jak okolice rotundy PKO czy starówka, reklamy zasłaniają nawet większość budynków. Ktoś się chyba już tym zdenerwował i i przygotował fotomontaże pokazujące jak wyglądałyby pewne dość znane miejsca w Europie, gdyby było w nich tyle reklam co u nas

Smok Wawelski czyli McDonald

W trakcie wczorajszej wyprowadzki ze starego mieszkania, po wielu godzinach pakowania, znoszenia, upychania betów w samochodzie itp oboje z Żoną poczuliśmy przeraźliwy GŁÓD. Godzina 20.00 nie nastrajała optymistycznie, ale w desperacji poszliśmy do budy z chińskim żarciem, która znajdowała się niedaleko. Niestety. Buda przywitała nas zamkniętymi drzwiami i okiennicami. Stanęliśmy przed widmem głodu. Wiercące ssanie w naszych brzuchach spowodowało, że spojrzeliśmy na siebie i chcąc niechcąc ruszyliśmy w kierunku McDonalda. Każde z nas zamówiło po dużym zestawie, Żona zamówiła do tego sobie jakiś deserek, ja zamówiłem ciasteczko jabłkowe i na tym w sumie mogłaby ta opowieść się zakończyć, gdyby nie jedno duże ALE. Odkąd zjadłem to co zamówiłem, tak cholernie chce mi się pić, że wczoraj wydoiłem chyba całą półtoralitrową mineralną i nie zaspokoiłem pragnienia a dziś, czyli nazajutrz po konsumpcji, lecę już chyba z trzecią herbatą i nadal ciągle chce mi się pić.

Z tego co pamiętam bajeczki z dziecinstwa to bohaterski szewczyk przygotował Smokowi Wawelskiemu owieczkę wypchaną siarką, po zjedzeniu której Smokowi tak bardzo chciało się pić, że pił i pił aż pękł z przepicia. Bajki jak wiadomo oprócz prawdziwego przesłania noszą w sobie element zmyślony. Dziś w 100% wiem, że była nim właśnie ta owieczka. Tak naprawdę, to Sprytny Szewczyk wykończył Bogu ducha winnego smoka w ten sposób, że skoczył po prostu do najbliższego McDonalda, zakupił duży zestaw z frytkami a Smoka po zjedzeniu szlag trafił z pragnienia. End of story.

Saturday, November 29, 2008

Ogłoszenie

W związku z faktem iż kończymy wynajmować mieszkanie i termin oddania kluczy się zbliża nieubłaganie, a ja nieopatrznie obiecałem właścicielowi oddać mieszkanie dokładnie w tym stanie w jakim go zastaliśmy, desperacko poszukuję:

- ok 80 sztuk moli
- ok 50 prusaków (plus około 6-7 sztuk zasuszonych martwych)
- jakieś 5-6 sztuk karaluchów
- ok półtorej kilograma +/- pięcioletniego brudu wielowarstwowego (na płytki łazienkowe i kuchenne)
- przeźroczystej substancji matowiącej dającej szary odcień brudu (coś jak filtr szary (ND) ok 2x-3x) do pokrycia szyb okiennych

Niestety takie są efekty, gdy człowiek w dobrej wierze coś obieca (miałem na myśli, że oddamy mieszkanie czyste), a potem dopiero się zastanowi CO obiecał jak mu własna Żona przypomni, ile środków czyszczących zużyliśmy do doprowadzenia mieszkania do czystości w naszym rozumieniu słowa czystość. Taka wpadka jak moja obietnica ma prawo jednak się zdarzyć, gdy spotkają się osoby, dla których jedno słowo (czystość) oznacza dwa krańcowo różne stany rzeczywistości.

Friday, November 28, 2008

Czar czarno białych zdjęć

Jest coś takiego w czarno-białych zdjęciach, co sprawia, że mają jakąś magię. Nie jest prosto zrobić piękne zdjęcie czarno-białe. Powiedziałbym, że nawet trudniej niż kolorowe. Dlatego tym bardziej cenię dobrze zrobione sesje robione w BW (black and white) W tym miesiącu trafiła się prawdziwa gratka dla wielbicieli BW. Genialna czarno-biała sesja Moniki Bellucci autorstwa Vincenta Petersa ukazała się w listopadowym magazynie GQ. Na szczęście można ją obejrzeć również w na forum Skins.be

Patrzę i jestem pod wrażeniem. Zdjęcia są po prostu doskonałe i w moim rozumieniu są doskonałe technicznie, kompozycyjnie, oświetleniowo i pod każdym innym względem. Jak dla mnie jeszcze wiele lat ćwiczeń, by choć zbliżyć się na 100 metrów do takiego poziomu. Użyłem słowa zbliżyć, bo o osiągnięciu takiego poziomu chyba w ogóle nie ma co marzyć. W sumie jako pasjonat fotografii i to od wielu lat, chętnie dowiedziałbym się jakim sprzętem było to robione, jak było ustawione oświetlenie, jakie czasy i przesłony zostały użyte a najchętniej zobaczył zdjęcia z planu tej sesji. Pewnie i tak mając te parametry i ten sprzęt i tak nie potrafiłbym tego odtworzyć ale przynajmniej zaspokoiłbym ciekawość. Tylko niestety tego już magazyn nie pokazał. A szkoda :)

Chociaż jak myślę o tych parametrach i sprzęcie to kojarzy mi się taka stara anegdota, gdy do znanej restauracji znanego kucharza przyszedł znany fotograf i znany kucharz rozpoznał go, a ponieważ bardzo lubił jego zdjęcia i nawet kilka znich wisiało u niego w domu to i skomplementował go odpowiednio mówiąc: mam kilka pańskich fotografii w domu, uwaźam, że jest pan naprawdę świetnym fotografem, musi pan mieć znakomity sprzęt, tyle, że po skończonym jedzeniu fotograf odwzajemnił się kucharzowi : zjadłem z przyjemnością, pańskie potrawy smakują wspaniale, musi pan mieć naprawdę świetne garnki

Czyli do tych danych z sesji, magazyn musialby jeszcze dołączać torebkę z cząstką talentu wymaganą do zrobienia takich zdjęć :)

Wednesday, November 26, 2008

24 oznaki dorosłości

[nadesłane przez Ciocię Danusię]
  1. Rośliny w domu żyją i nie można ich wypalić.
  2. Nie wyobrażasz sobie seksu w wąskim łóżku.
  3. Masz więcej żarcia niż piwa w lodówce.
  4. O 6:00 rano wstajesz, a nie idziesz do łóżka.
  5. Twoja ulubiona piosenka leci w windzie.
  6. Oglądasz TVN Meteo.
  7. Twoi znajomi rozwodzą się i pobierają, zamiast rzucać i chodzić.
  8. Ze 130 dni wakacji przechodzisz na 14.
  9. Jeansy i sweter to nie jest już ubiór wyjściowy.
  10. To Ty dzwonisz na policję z powodu zbyt głośnej muzyki u sąsiadów.
  11. Rodzina swobodnie żartuje przy Tobie o seksie.
  12. Nie wiesz, o której zamykają McDonalda.
  13. Ubezpieczenie za samochód spadło, ale Twoje rachunki wzrosły.
  14. Dajesz psu specjalne żarcie zamiast resztki z McDonalda.
  15. Spanie na wersalce powoduje u Ciebie ból pleców.
  16. Nie ucinasz sobie drzemek od południa do 18:00.
  17. Kolacja i film to juz całość zamiast początek randki.
  18. Zjedzenie kubełka skrzydełek z kurczaka o 3:00 nad ranem spowoduje potężną niestrawność zamiast ukoić żołądek.
  19. Do apteki idziesz po Ibuprom i Ranigast, a nie po prezerwatywy i test ciążowy.
  20. Butelka wina za 10 zł to nie jest już "całkiem niezły alkoholik".
  21. Właściwie to jesz śniadanie w porze śniadania.
  22. "Nigdy już się tak nie nachlam" jest zastępowane przez "Nie umiem już tak pić jak kiedyś" :))))
  23. 90% czasu przed komputerem poświęcasz na prace.
  24. Czytasz tę listę, szukając desperacko jednego punktu, który by Cię nie dotyczył, ale nic nie uratuje Twojego starego dupska