Thursday, August 7, 2008

GPS w aparacie fotograficznym

Jak śpiewał Grzegorz Halama: "ja wiedziałem, że tak będzie". Oto Nikon, jako pierwszy wypuścił p6000 - aparat fotograficzny z wbudowanym na stałe GPS-em. Koniec z podczepianiem osobnych modułów do aparatu jak w Canonie. Koniec z dźwiganiem zupełnie niezależnych urządzeń, zgrywaniem zapisanej ścieżki z GPS-a i synchronizowaniem tych danych ze zdjęciami. Od teraz można mieć geotagowane zdjęcia prosto z puszki. Duże brawa :)

ps. tak mnie tylko dręczy jedno pytanie - ciekawe ile czasu zajmie naszym hackerom uruchomienie automapy na tym nikonie ? :) :) :)

Komunikaty w Novell'u

W trakcie porządków odkopałem pewną notatkę dotyczącą sposobu pozbycia się dokuczliwych komunikatów w czasie pracy z Novell'em. HGW może komuś się przyda ? A więc lecimy z wiedzą tajemną :)

Jak wyłączyć odbieranie komunikatów z serwera o braku miejsca, wyłączeniach itp.:

Novell Client Properities -> Advanced Setings ->
Broadcast Mode lub Receive Broadcast Messages -> None


Jak pozbyć się ciągłych komunikatów o zakończeniu każdego wydruku:

Novell Client Properities ->ustawienia przejęcia drukarki sieciowej/domyślnej (Default Capture / Network Capture) -> odznaczyć "Notify" ("Powiadamiaj").

Piękno CBR

Od dłuższego czasu napotykam na swojej drodze Hondy CBR. Dzisiaj napatoczyła się kolejna, tym razem czerwona. Jakby nie patrzeć na ten motocykl, to nie sposób odmówić mu pięknej linii i harmonijnych kształtów, a przecież wiadomo, że my faceci i u kobiet i u motocykli obie te cechy cenimy bardzo wysoko :)

Pomalujmy most na czerwono

Niezwykle fajną inicjatywę młodego architekta opisała Wyborcza, chodzi bowiem o to, by pomalować Most Średnicowy na czerwono. Jak się przyjrzeć to zamieszczona w artykule wizualizacja wygląda naprawdę fajnie. Może by tak więc włodarze Warszawy zechcieli pomalować każdy z mostów na Wiśle na inny kolor ?

Wednesday, August 6, 2008

Kolejna blokada miasta

Raz na jakiś czas zdarza się, że na protesty masowo do Warszawy zjeżdżają : górnicy (Ci są gorsi nawet od kibiców), hutnicy, lekarze, pielęgniarki, kierowcy autobusów. Manifestacje odchodzą zazwyczaj o każdej równej godzinie z okolic Torwaru (gdzie jest wielki parking autobusowy) w okolice Urzędu Rady Ministrów bądź Ministerstwa Finansów. Trochę ciekawiej temat protestu rozwiązują taksówkarze, którzy celowo blokują centrum miasta, czy kierowcy ciężarówek, którzy jeżdżą po mieście bardzo pooooowoooooooooooli. Generalnie człowiek mający okazję przebywać regularnie w granicach administracyjnych Warszawy czy to z racji zatrudnienia czy też zamieszkania szybko oswaja się z wszelkiego rodzaju protestami wyrabiając w sobie rodzaj instynktu nakazującego omijać szerokim łukiem okolice zainfekowane protestującymi. Protesty w Warszawie są tak szarą codziennością, że co poniektóre rozgłośnie radiowe ostrzeżenia o protestach nadają razem z prognozą pogody dla kierowców. Dlatego też jadąc dzisiaj do pracy nie zdziwiłem się widząc koszmarnie zakorkowaną przez jakieś grupy z megafonami ulicę Sobieskiego. Zdziwiłem się dopiero wtedy, gdy bliższy kontakt z jedną z grup uświadomił mi, że goście zamiast wykrzykiwać hasła, to śpiewają i gdy podeszli na tyle blisko, by zrozumieć słowa pieśni. To była pielgrzymka. Co i tak nie zmienia faktu, że korek na Sobieskiego był po horyzont. Z drugiej strony myślę, że śpiewające protesty pod Urzędem Rady Ministrów to byłby niezły folklor, a i sami protestujący cieszyliby się większą sympatią Warszawiaków.

Czasopisma Miroklan i Komputer

Pamiętacie takie czasopisma jak Mikroklan i Komputer ? Okazuje się, że jednemu człowiekowi się chciało, w efekcie czego, powstała Wirtualna Biblioteka dostępna pod adresem http://www.grush.one.pl/ w której można znaleźć archiwalne numery obu tych czasopism.

Miłej lektury

Tuesday, August 5, 2008

Internet w domu, czyli wieczorna droga krzyżowa

Uprzedzam, że niniejsza historyjka jest opowiedziana w sposób wysoce tendencyjny i nie uwzględnia innego punktu widzenia, niż mój.

Bohaterowie dramatu:
  • ŻONA - konkretnie zaś moja Żona, kobieta piękna, inteligentna i naprawdę fajna, choć nie wiadomo czemu oczekująca ode mnie, że będę jej helpdeskiem w sprawach windowsowych,
  • JA - wiecznie uciśniony polski biały murzyn zmuszany do robienia jakichś dziwnych rzeczy typu grzebania w Windows'ach, podczas gdy od około 6 lat mam Japco i problem windowsów z głowy, a na rozgryzanie budowy i zależności w WinXP i Viście zwyczajnie nie mam czasu,
  • MODEM KABLOWY - Jest tak, że w domu mamy internet z kablówki. Modem kablowy ma chyba z 6 rożnych światełek, z czego jedno po skrajnej prawej stronie modemu oznaczone pięknym napisem CABLE jest szczególnie istotne. Oznacza ono dostęp do medium transmisyjnego, czyli mówiąc po ludzku, czy kabel jest cały i sygnał płynie. Jeśli światełko CABLE miga, znaczy się sygnału niet, czyli dupa zbita,
  • TELEFON ŻONY - zajebiście wypasiona Nokia E61i, obsługująca chyba wszystkie możliwe skróty jakie dotąd wymyślono (GPRS, HSDUPA itp),
  • MÓJ TELEFON - niezawodny choć stareńki, odrapany, z odpadającą gdzieniegdzie na klawiaturze farbą, aparat Nokia 6310i, nieobsługujący żadnego ze skrótów poza GPRS, przy telefonie żony wygląda jak Wall-E przy Eve (jeśli ktoś oglądał film Wall-E, wie do czego piję), ma natomiast tę cechę, że działa zawsze (zawsze jak Chuck Norris :))i bateria starcza na półtorej tygodnia
  • NFWSLŻ - Nowiutki Fantastyczny Wypasiony Służbowy Laptop Żony z ekranem 1600 x 1200 i innymi super bajerami, oczywiście na pokładzie WinXP
  • JAPCO - moje jabłuszko, czyli dwuletni Apple Powerbook G4 z systemem OS X

AKT I DRAMATU:
Ze dwa razy było już tak, że były całodniowe przerwy w dostawie internetu, wtedy prawa lampka modemu kablowego regularnie migała. W ciągu ostatniego tygodnia były chwilowe zakłócenia w dostępie do internetu, lampka parę razy pomigała i po jakichś 10 minutach wróciło wszystko do normy. Kiedy wczoraj koło 20.00-20.30 wróciłem z pracy zjebany jak koń po westernie, Żona poinformowała mnie, że internet nie działa a ona ma coś do wysłania. Zapytała też, czy będę mógł jej udostępnić internet z mojego laptopa, na co kiwnąłem głową, bo co to za problem (w Japcu robi się to przy pomocy jednego klawisza na formatce, po czym zaznaczasz w checkboxach na jakie złącza udostępnić połączenie). Już poprzednio łączyłem się z laptopa po BT z jej telefonem i korzystałem z internetu. Na Japcu pozostaje potem jedynie włączyć udostępnianie połączenia po gnieździe Ethernet i po Wi-Fi (widoczne na poniższym obrazku) i masz spokój.
Tak też zrobiłem. Pytacie po jaką cholerę ? Bo Żona nie jest w stanie z NFWSLŻ podłączyć się bezpośrednio do telefonu a stamtąd do internetu. Już ITCrowd (chłopcy z helpdesku) w firmie mojej Żony tego próbował i polegli, więc ja nawet nie próbowałem :)

AKT II DRAMATU:
Okazało się, że niestety z NFWSLŻ z WXP nie udało się w żaden sposób podpiąć zarówno do stworzonej przeze mnie sieci bezprzewodowej, jak i udostępnionego po Ethernecie połączenia. Żona z pretensją w głosie raczyła wspomnieć, że wcześniej nie zająłem się tym, że internet nie działa i nie zgłosiłem tego (wspomnianych wcześniej 10 minutowych przerw w dostawie internetu). Oczywiście ja bardzo lubię być wysyłany na drzewo przez hotline z kablówki i nie marzyłem o niczym innym od dawna.
Musze przyznać, że lubię Windowsa 2000 - wszystko jeszcze jako tako logicznie tam działa. Natomiast NFWSLŻ i Win XP i te jego 15 ikonek na trayu koło zegarka, jakieś kreatory, monitory, pierdutory, wszystko do podłączania się i obserwowania sieci bezprzewodowej i przewodowej, tylko czego byś nie wybrał, to i tak nic nie działa.
To znaczy wszystko działa, tyle że po mojej stronie, zaś Żona oczekiwała chyba, że skonfiguruję jej na NFWSLŻ cały ten ikonkowy burdel do łączenia się ze światem, czego nie zrobiłem, bo nie ogarniam tej absurdalnej logiki 15 ikonek.
Dodam, że Telefon Żony bez problemu wyciągał w tym czasie transfer 3G a moje Japco obojętne na nasze wysiłki z NFWSLŻ i WinXP bezproblemowo ściągało sobie w tle pocztę :) Padam na ryj ze zmęczenia i nie marzę o niczym innym jak tylko o spaniu, ale oczywiście pierdolę się z jebanym Windowsem XP i fantastycznymi kreatorami sieci bezprzewodowej.

AKT III DRAMATU:
Żona po chwili dostała na swój telefon jakiegoś SMSa z Ery z ustawieniami, którego to SMSa zastosowała do telefonu i .... wszystko zdechło. Telefon Żony rozłączył się z Japcem, i siłą rzeczy Japco nie miało już co udostępniać a każda następna próba podłączenia się do telefonu Żony po BT kończyła się jakimś tajemniczym błędem. Żona się wkurwiła. Popatrzyłem na tę bezużyteczną cegłę (jej telefon), wzruszyłem ramionami, wziąłem Mój Telefon, i choć nigdy wcześniej nie podłączałem się z niego do internetu, w 30 sekund sparowałem go przez BT z Japcem, podłączyłem się do mojego ulubionego operatora i voila ! ... internet z szybkością .... GPRS. Chuj, że żółw, ale działa :) Udostępniłem połączenie po Wi-Fi, udostępniłem połączenie po Ethernecie i ...... dupa. NFWSLŻ nadal nie potrafił się połączyć do żadnej z udostępnionych sieci. .

AKT IV DRAMATU:
Ok. 22.20 Żonę szlag trafił, z pretensjami do mnie, że internet nie działa spakowała NFWSLŻ i pojechała do firmy wysłać maila

Wnioski i obserwacje już po całej sprawie:
  1. nigdy nie deklarować Żonie, że się udostępni internet po Wi-Fi (i to bez jakiegokolwiek logowania), bo windowsowa maszyna (NFWSLŻ) i tak wymaga jakiegoś jebanego voodoo konfiguracyjnego, żeby skorzystać z połączenia, do którego nawet 6 letni laptop Apple'a łączy się w dwóch klikach,
  2. to nieważne że od 6 lat masz Apple'a i cały ten windowsowy bałagan głęboko w dupie, to twoja wina, że nie interesujesz się tym, nie śledzisz tego i zwyczajnie nie jesteś z tym na bieżąco,
  3. nawet jeśli Ty na NFWSLŻ nie potrafisz się podłączyć do twojego ogólnodostępnego Wi-Fi, to i tak jest twoja wina,
  4. nawet jeśli Żona na NFWSLŻ nie potrafi się podłączyć do twojego ogólnodostępnego Wi-Fi, to i tak jest twoja wina,
  5. jak najszybciej kupić Żonie Apple'a


AKT V DRAMATU:
Kiedy wstałem dzisiaj rano, okazało się, że internet działa w najlepsze :)

Monday, August 4, 2008

Ciekawe preferencje koloru oczu

Ciągle powtarzam, że mimo całego tego rozwoju technologii XXI wieku, to tak naprawdę wcale tak daleko żeśmy od tej jaskini nie odeszli. Jak poinformował serwis newscientist niebieskoocy mężczyźni podświadomie wybierają niebieskookie kobiety na życiowe partnerki, by mieć większą pewność, co do ojcostwa swoich dzieci, jako że z niebieskookiego ojca i niebieskookiej matki dzieci muszą mieć niebieski kolor oczu :) A co jeśli nie mają ? A to listonosz ma wpierdol !!!

Orwell w USA czyli na trzeźwo nie wymyślisz

Nie wiem który scenariusz się ziścił: czy towarzysz Orwell pisząc książkę był u wróżki i po prostu zapisał jej wypowiedzi, czy też ktoś z ustawodawców w USA niezdrowo emocjonuje się powieścią Rok 1984. Faktem jednak jest, że zgodnie z tym co podał serwis electronista w Stanach weszło prawo, zgodnie z którym agenci federalni mogą wjeżdżającym do USA osobom bez jakiegokolwiek uzasadnienia zatrzymać laptopa, czy też inne urządzenia elektroniczne na dowolny okres czasu a sprzęt ten zgodnie z prawem nie tylko może być uziemiony bezterminowo ale i zostać przekazany dowolnej instytucji lub osobie prywatnej w celu deszyfracji zawartych na nim danych.

Gratulacje :)

Sunday, August 3, 2008

Żniwa

Tak wygląda pole po przejściu kombajnu, zwróćcie uwagę, że sieczkarnia podłączona do kombajnu pomieliła łodygi (słomę) i rozrzuciła po polu. W tej sposób wystaryczy teraz zaorać pole i mamy naturalny nawóz.
Na skoszonym polu łatwiej dostrzec owady. Tu około 6 cm konik polny. Nawiasem mówiąc zdjęcie to powinno kandydować do nagrody w kategorii głupota roku, bo zdążyłem nacisnąć spust, zrobić zdjęcie i aparat mi zdechł, bo bateria się skończyła. Oczywiście byłem takim twardzielem, że cały tydzień robiłem zdjęcia na tej baterii, mimo że wskaźnik wyrażnie pokazywał, że jest już rozładowana, ale przyzwyczaiłem się że na rozładowanej baterii canonowskiej można zrobić jeszcze 600 zdjęć nim padnie a oczywiście natura lenia nie pozwoliła wrzucić baterii do ładowania na 20 minut, bo po co ? :)

Poniżej na zdjęciu stokrotka po przejściach - jakimś cudem przeżyła przejście kombajnu tracąc tylko jeden listek. Oczywiście byly na polu inne, które mimo koszenia w ogóle nie ucierpiały, ale ta jedna miała w sobie coś szczególnego.