Programisty - cóż za słowo studnia mieszczące w sobie całą gamę umiejętności i wiedzy. Kimś innym jest programista mikrosterowników programowalnych (np. do pralki), kimś innym programista flasha, który tworzy mechanizmy na strony www a kimś innym programista unixowy który w c++ dłubie kawałki kodu, wszyscy trzej różnią się od programisty SQL, który swoimi poleceniami wydłubuje informacje z bazy danych. Owszem wszyscy podpadają pod termin programista i teoretycznie każdy z nich może spokojnie nauczyć się programować w czymś innym. Tylko po co tracić czas ? Przekładając to na bardziej zrozumiały dla szarego statystycznego Polaka przykład - goście szukają jakiegoś lekarza. Nie bardzo tylko sami wiedzą, czy ma to być okulista, pulmonolog, chirurg, bakteriolog, pediatra czy proktolog. Ale ma być lekarz :) Druga rzecz do której chciałbym się czepnąć w dniu dzisiejszym, to dziwny zwyczaj widoczny poniżej.
Po jaką cholerę dokumenty po polsku i angielsku na raz. Znaczy się jak klient nie zrozumie CV po angielsku, to mu się da wersję polską, czy jak ? I dlaczego w formacie doc ? Przecież to jest format Microsoft Office a nawet dzieci z przedszkola wiedzą, że w miarę skomplikowany dokument każda wersja MS Office pokazuje inaczej i układ potrafi się znacznie rozjechać, więc jeśli coś ma wyglądać tak, jak zamierzał autor, to wysyła się PDF a nie doc.
No to tak trochę jakbym napisał w ogłoszeniu że "mam do sprzedania samochód".
ReplyDeleteHa! I wiesz, ze by sie znalezli chętni? Jak bys naprzyklad napisal jeszcze, ze sprzedam łaniuchny śliczniuchny czerwony samochodzik to jakas Jola Lola R. by sie spoko zglosila.
ReplyDeleteA co do tych ogloszen to może jest to jedna z tych firm ktore jako wzór do ksiazek o zarzadzaniu wrzucic można by. Wystawiaja ogloszenie i ... a może sie ktos ciekawy trafi :) Jak juz sie trafi to sie zastanawiaja co z onym kandydatem zrobic a na szarym koncyu co mu dac do roboty.
Zreszta dla 98% populacji Programista to taki smieszny ktos co dziwnie wyglada, siedzi caly czas przy kompie i jest szamanem bo nikt nie rozumie co robi. To mowie ja - niby informatyk ktoremu wytlumaczenie co robi w pracy zajmuje 10 min. Albo sie poddaje i mowie, ze sprzatam albo sprzedaje drukarki. Pozdro!