W związku z faktem iż kończymy wynajmować mieszkanie i termin oddania kluczy się zbliża nieubłaganie, a ja nieopatrznie obiecałem właścicielowi oddać mieszkanie dokładnie w tym stanie w jakim go zastaliśmy, desperacko poszukuję:
- ok 80 sztuk moli
- ok 50 prusaków (plus około 6-7 sztuk zasuszonych martwych)
- jakieś 5-6 sztuk karaluchów
- ok półtorej kilograma +/- pięcioletniego brudu wielowarstwowego (na płytki łazienkowe i kuchenne)
- przeźroczystej substancji matowiącej dającej szary odcień brudu (coś jak filtr szary (ND) ok 2x-3x) do pokrycia szyb okiennych
Niestety takie są efekty, gdy człowiek w dobrej wierze coś obieca (miałem na myśli, że oddamy mieszkanie czyste), a potem dopiero się zastanowi CO obiecał jak mu własna Żona przypomni, ile środków czyszczących zużyliśmy do doprowadzenia mieszkania do czystości w naszym rozumieniu słowa czystość. Taka wpadka jak moja obietnica ma prawo jednak się zdarzyć, gdy spotkają się osoby, dla których jedno słowo (czystość) oznacza dwa krańcowo różne stany rzeczywistości.