
W sumie mieszkanie na wsi sprawia, że traktor jest czymś powszednim, i ludzie jeżdżący nim nie budzą na co dzień sensacji, jednak przyznam szczerze nie wpadłbym na to, że na poranną mszę w Dzień Zmarłych można przyjechać do Kościoła traktorem. Ten Dziadek na to wpadł a pomysł jak widać wcielił w życie. I cholernie mnie tym zadziwił. Podejrzewam, że od dzisiaj pod Kościołem nie zdziwi mnie nic poniżej kombajnu czy koparki.
Kiedyś to było bardzo powszechne. Teraz prawie każdy (nawet rolnik) ma jakieś auto i takowym jeździ do kościoła :)
ReplyDeleteA propos jak kiedyś jeden proboszcz zażyczył sobie żeby go zawieźć gdzieś do jakiejś oddalonej wioski parafialnej i jak chłopi podstawili mu ciągnik z dwukółką (taką do przewożenia bydła) to strasznie się księżulo obraził. Chłopi jednak nie odstąpili bo jak oni mogą co niedziela rodzinę tak wozić to księżulo również tak może podróżować i nic mu się nie powinno stać. I racja :)
a na dożynki to się zaprzęgało wóz drabiniasty, przyozdabiało się go kolorowymi bibułkami, razem z koniem i wio... do kościoła...
ReplyDeletePozdrawiam
MK